Kiedy Martyna Gliwińska zaszła w ciążę z Jarosławem Bieniukiem wiele wskazywało na to, że dziecko będzie wychowywała samotnie. W wywiadach wielokrotnie podkreślała, że były piłkarz niezbyt dobrze zareagował na wieść o zostaniu ojcem, a ogromny wpływ na jego nastawienie miała mieć jego matka. Para przez pierwsze miesiące ciąży Gliwińskiej w ogóle nie była widywana razem. - Tak, to prawda. Jestem w ciąży z Jarkiem Bieniukiem. Nie znaczy jednak, że wspólnie będziemy rodzicami, ponieważ Jarek uznał to za problem - mówiła w rozmowie z "Na żywo".

Martyna Gliwińska komentuje wyrok TK. Opowiedziała o nieplanowanej ciąży

Dziś para doszła już do porozumienia w sprawie opieki nad synkiem, a Jarosław Bieniuk chętnie spędza czas z dzieckiem. Niestety początki ciąży były dla Gliwińskiej bardzo ciężkie. Kiedy dowiedziała się o nieplanowanej ciąży, jej życie wywróciło się do góry nogami. Swoją historią postanowiła podzielić się w obliczu wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy antyaborcyjnej.

- Gdy latem zeszłego roku dowiedziałam się, że jestem w nieplanowanej ciąży, mój świat wywrócił się do góry nogami. Spotykałam się wtedy z radami „lepiej usuń”. Wiadomo... Nie będę tego komentować... Tamtego lata byłam zupełnie inną dziewczyną, nie miałam pojęcia jak bardzo dziecko zmieni moje życie (pisząc to, mam dreszcze) ale wiedziałam, że zmieni się wszystko. Byłam przerażona. Cała ciąża była dla mnie koszmarem... - zaczęła na Instagramie Martyna Gliwińska.

Przyznała, że ze względu na wiarę, nie zdecydowała się usunąć ciąży. Dodała jednak, że mocno solidaryzuje się z kobietami, które walczą o prawo wyboru w przypadku, kiedy życie ich nienarodzonego dziecka jest zagrożone.

- Nie usunęłam tej ciąży, bo nie zabiłabym dziecka. Bo dziecko to część mnie. Bo był zdrowy. Mógł się urodzić zdrowy i żyć! Dziś kobiety nie walczą o to, by móc usuwać ciąże! Nie walczą o to, by zabijać nienarodzone dzieci! Jak czytam tego typu komentarze to otwiera mi się nóż w kieszeni... Kobieto! Chodzi o to, żebyś miała prawo decydowania o sobie. Jak dziś się poddasz, to jutro zabronią Ci wchodzenia do autobusu, w którym jest mężczyzna... bo do tego to prowadzi! 200 lat do tyłu. Wstyd, że trzeba to jeszcze tłumaczyć - dodała.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

________ To będzie bardzo osobisty post dlatego komentowanie go nie jest mi potrzebne. Czuję, że chcę to napisać i może co poniektórych tym oświecę. Mam taką nadzieję. Gdy latem zeszłego roku dowiedziałam się, że jestem w NIEPLANOWANEJ ciąży, mój świat wywrócił się do góry nogami. Spotykałam się wtedy z radami „lepiej usuń”. Wiadomo... Nie będę tego komentować... Tamtego lata byłam zupełnie inną dziewczyną, nie miałam pojęcia jak bardzo dziecko zmieni moje życie (pisząc to mam dreszcze) ale wiedziałam, że zmieni się WSZYSTKO. Byłam przerażona. Cała ciąża była dla mnie koszmarem... Nie usunęłam jej nie dlatego, że Bóg... choć jestem osobą wierzącą. Nie spłynęła na mnie żadna cudowna fala energii. Wszechświat wtedy też niczego mi nie wyszeptał ... Wręcz przeciwnie. Wszystko było przeciwko mnie. W życiu kieruję się instyktem i wiarą. Wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Nie usunęłam tej ciąży bo nie zabiłabym dziecka. Bo dziecko to część mnie. Bo był zdrowy. Mógł się urodzić ZDROWY I ŻYĆ! Dziś kobiety nie walczą o to by móc usuwać ciąże ! Nie walczą o to by zabijać nienarodzone dzieci ! Jak czytam tego typu komentarze to otwiera mi się nóż w kieszeni ... KOBIETO! Chodzi o to, żebyś MIAŁA PRAWO DO DECYDOWANIA O SOBIE Jak dziś się poddasz to jutro zabronią Ci wchodzenia do autobusu, w którym jest mężczyzna... bo do tego to prowadzi ! 200 lat do tyłu. Wstyd, że trzeba to jeszcze tłumaczyć. Wstyd, że w tym okropnym dla ŚWIATA czasie, gdy wszyscy się izolują by zwalczać wirusa, który ZABIJA, my w Polsce musimy protestować w tłumach na ulicach i narażać tym zdrowie. WSTYD! Jestem zawstydzona a zarazem dumna z tych wszystkich osób, które walczą o PRAWA KOBIET! Dziękuję. Walczę i ja. & &

Post udostępniony przez martyna gliwińska (@martyna.gliwinska) Paź 26, 2020 o 11:47 PDT