Na początku marca do mediów dotarła wiadomość, że były partner i ojciec dziecka Martyny Wojciechowskiej nie żyje. Jerzy Błaszczyk był rekordzistą w nurkowaniu głębinowy, kochał sporty ekstremalne. Miał 46 lat.

Martyna Wojciechowska  późną nocą dodała na Facebooka czarno-białe zdjęcie Blaszczyka, które podpisała: Jurek Błaszczyk (1970-2016) R.I.P. Dziś w najnowszym wywiadzie dla Gali zdradza, jak wraz z córeczką Marysią Błaszczyk poradziły sobie w tej trudnej chwili.

Razem z córką przyszło nam się zmierzyć z ogromną stratą, której w żaden sposób nie da się wytłumaczyć. Podstawą mojego wychowywania dziecka jest mówienie mu prawdy. Oczywiście dostosowuję formę do wieku. Nie kłamię – ani w sprawach błahych, ani ważnych. Do rozmowy z Marysią na temat śmierci taty musiałam się przygotować. Kąpałam ją, myłam jej włosy, była taka radosna i wtedy pojawiła się we mnie myśl, że właśnie przeżywa ostatnie beztroskie chwile swojego dzieciństwa. Wiedziałam, że za chwilę wszystko się zmieni. Uważam, że nie należy dzieciom mówić o śmierci w metaforyczny sposób. Trzeba nazwać rzecz po imieniu. Użyć słów, które opisują ten stan. Bo przemijanie i odchodzenie są nieodłączną częścią życia.

Nawet dorosłym trudno zrozumieć tajemnicę śmierci.

No właśnie, czy my, dorośli, jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na wszystkie pytania? Nie wiem. Z czasem nabrałam odwagi, żeby do mojego dziecka powiedzieć po prostu: „Nie wiem”. Zawsze chciałam być superwoman, zawsze radziłam sobie z panowaniem nad emocjami. Ale wtedy to był pierwszy raz, kiedy płakałam przy Marysi jak nigdy wcześniej.

Pozwoliłaś sobie na słabość.

Pozwoliłam sobie na absolutną słabość i myślę, że Marysia była w równym stopniu zaskoczona, co zafascynowana moją reakcją. Zobaczyła mamę w takiej wersji po raz pierwszy. Uświadomiłam sobie, że to dla niej ważna lekcja, że nie można cały czas trzymać fasonu przed ludźmi, że mamy prawo do słabości. To była też nauka dla mnie. Dotąd uważałam, że wyrazem mojej troski jest nieokazywanie tego rodzaju emocji, bo w ten sposób chronię moją córkę.

Martyna Wojciechowska wraz z córką opowiedziała o najtrudniejszych oraz najpiękniejszych lekcjach, które dostały od życia w najnowszej Gali: