Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie znałaby Maryli Rodowicz. Fanami gwiazdy mogą okazać się nawet... przedstawiciele władzy. Niedawno udało się jej bowiem strażników miejskich w Warszawie, by nie wlepili jej mandatu za złe parkowanie!

Sytuację opisała na swoim profilu na Facebooku sama Rodowicz, ale gdyby to Wam nie wystarczyło, z pomocą spieszą redaktorzy "Super Expressu".

"Roztargniona artystka zaparkowała swoje auto, zasłaniając widok na przejście dla pieszych. Gdy była w sklepie, do jej samochodu ruszył czujny strażnik miejski i szybko zaczął wypisywać mandat. Jej syn wybiegł do strażnika, a ona zapłaciła za fatałaszki i spokojnie doszła do rozmawiających mężczyzn. A że zna wszystkie kobiece triki, natychmiast ich użyła. Zatrzepotała rzęsami, uśmiechnęła się uroczo i poprosiła strażnika, by nie wlepiał jej mandatu, który za takie wykroczenie mógłby wynosić nawet 300 zł" - relacjonuje tabloid.

Sama Maryla Rodowicz z humorem podeszła do tej historii.

- Mandatu nie było, a był już wypisany. Trzeba było się nawywijać ogonem i wdzięczyć, tiu, tiu, tiu! - powiedziała rozbawiona dziennikarzom "SE".

Myślicie, że dla jednej z najbogatszych polskich gwiazd 300 złotych to naprawdę aż taki wydatek?

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Maryla Rodowicz - Nie będzie oceniać śpiewających dzieci!