Maryla Rodowicz to prawdziwa ikona polskiej estrady. Choć trudno jest w to uwierzyć, wykonawczyni przeboju "Niech żyje bal" występuje na scenie już od 58 lat. Piosenkarka nie ukrywa jednak, że niemal sześć dekad pracy artystycznej wciąż nie zapewniło jej odpowiedniego zabezpieczenia finansowego na jesień życia. 74-letnia gwiazda zdradziła, że jej świadczenia emerytalne wynoszą aktualnie zaledwie 1600 złotych. Rodowicz w rozmowie z "Super Expressem" żali się, że nie jest to kwota, która zapewniłaby jej dostatnie życie. Z tego powodu artystka nadal musi intensywnie pracować. W jej grafiku koncertowym na ten rok jest już ponad 40 występów w całej Polsce.

Pracuję dużo dlatego, że muszę opłacić rachunki. A jednak ten duży dom generuje codziennie duże koszty. Niestety, rachunki to rachunki i trzeba je płacić. W dodatku straciłam samochód, więc musiałam wynająć inny. To też kosztuje. Niedługo planuję wziąć auto w leasing na dwa lata - zdradza wokalistka.

Sytuacja finansowa Maryli Rodowicz mocno skomplikowała się po jej rozstaniu z mężem Andrzejem Dużyńskim. Przypomnijmy, że ich sprawa rozwodowa wciąż jest w toku. Jak donosi tabloid, były życiowy partner piosenkarki, pomimo obietnicy, przestał wspierać ją finansowo. Co więcej, odebrał jej także podarowany parę lat temu samochód.

Maryla Rodowicz pozostaje jednak optymistką i cieszy się z nadchodzących koncertów. Ma też zamiar z zarobionych w tym roku pieniędzy odłożyć część na przyszłość.

Nie skupiam się na tych wszystkich przykrych rzeczach. Cieszę się, że spotkam się z publicznością! Do zobaczenia na koncertach! - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem".

Zobacz: Ile gwiazdy zarobiły w Sylwestra? Górniak, Kozidrak, Rodowicz i inni