Mateusz Gessler jest jurorem w nowym programie TVN-u - "Masterchef Junior". Niewiele osób wie, że kucharz jest synem Adama Gesslera, który od 20. lat jest winien miastu 20 milinów złotych.

Młody Gessler wyznał, że ojca poznał dopiero jako nastolatek.

Adama właściwie poznałem, kiedy już wszedłem w ostry etap dojrzewania. Wykazałem dużo dobrej woli, bo kiedy w 2002 roku wróciłem do Polski, przez jakiś czas razem pracowaliśmy. Rozstaliśmy się burzliwie i od tej pory się nie widujemy - dodał. Byłem naiwny i płacę za to do dzisiaj. Pamiętam, jak kiedyś usłyszałem, że nosząc w sobie żal do innej osoby, zezwalamy na to, by stawał się częścią nas samych. Dlatego już dawno wybaczyłem Adamowi wswojej głowie. Chyba jednak nigdy nie będziemy blisko.

Mateusz twierdzi, że wychował go ojczym.

Słabo go znałem. Mnie wychowywał Patrice, który jest mężem mojej mamy. I teraz też pomaga mi w restauracji. Dzięki niemu nigdy nie odczułem pustki z powodu braku jednego z rodziców. Mam rozstała się z Adamem i wyjechała ze mną do Francji. Był stan wojenny. Miałem wtedy rok. Nie zapamiętałem Adama. Nie miałem z nim kontaktu. Powiem tylko tyle, że ja bym czegoś takiego swojemu synowi nie zrobił. Może było mi trudno, kiedy byłem dzieckiem, ale teraz to już nie ma żadnego znaczenia.

 

»OBEJRZYJ TAKŻE: MAGDA GESSLER Jak ocenia ją Mateusz Gessler? [WIDEO]