Czy można robić karierę agentki FBI z nadwagą, zabawnym głosem i twarzą dobrodusznej sąsiadki? Czy można z takim wyglądem zostać gwiazdą Hollywood? W filmie „Agentka” Melissa McCarthy jako analityk FBI dostaje aktorskie zadanie – zagrać kogoś idealnie wtapiającego się w tłum. Kariera Melissy jest oparta na tym samym atucie – im bardziej odstajesz od czerwonego dywanu i przypominasz nieatrakcyjną koleżankę ze szkoły, tym więcej ludzi chce zobaczyć film, w którym grasz. A Melissa gra koncertowo. „Agentka” okazuje się hitem, i to nie tylko dlatego, że partneruje jej Jude Law. „Kiedy trafiam na postać, która totalnie mi się podoba, od razu wiem, jak ją zagrać. Po prostu staję się nią w stu procentach”, śmieje się McCarthy. A śmieje się często. Jest aktorką komediową i żartuje we wszystkich wywiadach i talk- -show. Ma przy tym głowę do interesów! Właśnie przygotowała własną linię ubrań „Melissa McCarthy Seven7”, sukienek dla kobiet niekoniecznie o figurach modelek. Pomysł nie wziął się znikąd. Zanim urodzona 45 lat temu w Plainfield, w stanie Illinois, McCarthy poszła do szkoły aktorskiej, studiowała projektowanie i materiałoznawstwo na Uniwersytecie Southern Illinois. Teraz, kiedy jej nazwisko stało się znane, wejście do świata mody okazało się o wiele łatwiejsze, niż byłoby dla początkującej projektantki. „To jednoznacznie egoistyczna działalność”, śmieje się aktorka. „Postanowiłam sobie skompletować nową szafę”. 

 

Uwielbia też wybierać ubrania dla męża: „Przebieram go czasem, jakby był laleczką”. Melissa i jej mąż, aktor i reżyser Ben Falcone, poznali się 17 lat temu, występowali w jednej uczelnianej grupie aktorskiej. Mają dwie córki, Vivian i Georgie. Melissa i Ben tworzą zgrany duet także zawodowo, często razem grają, Ben wyreżyserował film „Tammy” – pierwszą główną rolę Melissy. Rozpoznawalność przyniósł jej emitowany od 2000 roku popularny serial „Kochane kłopoty”, w którym grała Sookie, szefową kuchni i najlepszą przyjaciółkę głównej bohaterki. „Dostałam tę rolę tuż przed trzydziestką. To było ważne, wreszcie mogłam powiedzieć o sobie, że jestem aktorką”, wspomina. Do historii przeszła też jej rola w „Druhnach”, komedii pełnej niewybrednych żarcików. Za nią dostała nominację do Oscara i od razu przeskoczyła do wyższej ligi. McCarthy właśnie zaczyna zdjęcia do „Pogromców duchów III” i jest na liście najbardziej wziętych nazwisk w Hollywood. Choć niedawno schudła aż 20 kg, to nadal dużo jej brakuje do figury modelki. Na szczęście branża filmowa w końcu dostrzegła, że kobiety z nadwagą też mogą być seksowne.