O ile do tej pory miało się wrażenie, ze Michał Szpak nieśmiało uchylał drzwi do swojego tajemniczego świata, tak teraz można mieć już pewność, że kopniakiem ze swojego buta na platformie wyrwał je z zawiasów, aby wpuścić wszystkich do środka. To, czego się tam doświadcza przez długi czas rezonuje w odbiorcach magnetycznego show artysty. Już na pierwszym, wyprzedanym show z trasy Dreamer Tour w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy ciężko było oprzeć się wrażeniu, ze bierze się udział w rodzaju muzycznego spektaklu, a nie zwykłym koncercie. Dość skromna, ale świetnie współgrająca z oświetleniem scenografia, składająca się z ustawionych w centralnej części sceny lustrzanych parawanów, przywodziła na myśl bardziej teatralną dekorację, aniżeli oprawę, jaką wykorzystują w swoich występach gwiazdy współczesnego popu. Włączony na tej trasie do zespołu trębacz odgrywał intra i outra zwiastujące kolejne akty sztuki pt. „Dreamer”. Instrumentalne interludia pełniły też jeszcze inną funkcję - Michał w tym czasie za kulisami przebierał się w nowe kostiumy. A robił to kilkakrotnie, jak przystało na znanego z wyrazistego stylu performera.

Skojarzeń z teatrem jest więcej. Istniało więc ryzyko, że osadzony w takiej konwencji i maksymalnie skupiony na odegraniu kolejnych elementów swojego natchnionego spektaklu Szpak "czwartą ścianą" totalnie odizoluje się od widowni. Obawy na szczęście zniknęły jednak już przy trzecim utworze. Ośmielony żywiołową reakcją publiczności Michał zszedł ze sceny podczas "Byle Być Sobą" i wykonał część tytułowej piosenki z poprzedniej płyty przechadzając się po sali.

Dreamer Tour - festiwal umiejętności Michała Szpaka

Powiedzieć, że Michał Szpak to postać wielowymiarowa to tak, jak stwierdzić, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni Celsjusza. Trudno jednak inaczej określić wszechstronność tego wokalisty, który z równą finezją wykonuje na żywo eurowizyjną balladę „Color Of Your Life”, piosenki nawiązujące do rocka lat 80., utwory romansujące z jazzową konwencją, jak i „Jaskółkę uwięzioną” Stana Borysa. Co ciekawe, odbicie Szpaka w każdym z tych luster jest tak samo prawdziwe. I brzmi wyśmienicie, bo Szpak kolejny raz udowodnił, że jest typowym zwierzęciem scenicznym, którego talent i umiejętności wokalne najmocniej porażają właśnie podczas występów na żywo.

Co podkreślał od początku promocji nowego albumu, jak i na samym koncercie, materiał z „Dreamer” jest trudny. Przyzwyczajona do rockowej ekspresji Szpaka publiczność musi się przyzwyczaić do odkrycia jego innej strony - lirycznej, melancholijnej, a momentami wręcz sennej, jak podczas kołysankowego "Let Me Dream", gdy przysiada na skraju sceny. Sam Michał bezpardonowo przyznał się z kolei, że wymaga od niego nie lada wysiłku przekazanie na żywo tego wszystkiego, co ma być w jego zamyśle przesłaniem ostatniego albumu. Czy udało mu się to i został zrozumiany? Niech pięciominutowa wrzawa i owacja na stojąco przed bisem w wypełnionej po brzegi Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy mówią same za siebie.

Daty i miejsca kolejnych koncertów z trasy Dreamer Tour wraz informacjami na temat biletów znajdziecie na tej stronie. Zdjęcia z koncertu Michała Szpaka w Bydgoszczy możecie obejrzeć w naszej GALERII >>

SPRAWDŹ TEŻ: QUIZ: Do drużyny, którego z trenerów "The Voice of Poland" trafisz?