Gala.pl: Na platformie Netflix właśnie ukazała się pierwsza, polska komedia romantyczna, którą współtworzyłeś – "Miłość do kwadratu". Jak narodził się pomysł na scenariusz opowiadający historię miłości modelki i nauczycielki oraz popularnego dziennikarza?

Wiktor Piątkowski: Pomysł pojawił się już jakiś czas temu podczas długich rozmów z Marzanną Polit, która napisała potem razem ze mną ten scenariusz. Wszystko zaczęło się od pytania o relacje damsko-męskie i o to, czego naprawdę szukamy w naszych partnerach.

I jakie były spostrzeżenia, które chcieliście uwydatnić w scenariuszu?

Główny bohater, Enzo, szuka piękna i znajduje je w fotomodelce Klaudii, ale jednocześnie jest pod wrażeniem ciepła nauczycielki Moniki, idealnej dziewczyny z sąsiedztwa. Z drugiej strony Monika/Klaudia poznaje Enzo najpierw jako dziennikarza motoryzacyjnego i aroganckiego celebrytę, pod maską którego skrywa się wrażliwy inżynier. Te cechy głównych bohaterów chcieliśmy pokazać w scenariuszu.

A jak wyglądała praca przy produkcji w nowej, pandemicznej rzeczywistości? Czy jesteś zadowolony z efektów? Może musieliście zrezygnować z pewnych scen?

Pandemia bardzo mocno wpłynęła na wszystkie aspekty naszego życia. Cieszę się, że mogliśmy wrócić na plany filmowe, ale nowe obostrzenia dosyć mocno wpłynęły na produkowane filmy i seriale. Przede wszystkim ograniczane są sceny zbiorowe, w których miałoby wystąpić więcej statystów. Już na pierwszy rzut oka ulice wydają się dosyć puste, a kadry węższe niż przed pandemią. W naszym filmie zrezygnowaliśmy z niektórych scen szkolnych z udziałem wielu dzieci oraz z niektórych lokacji. Wydaje mi się, że mimo tych ograniczeń cała ekipa na planie wykonała świetną pracę.

Dlaczego właśnie komedia romantyczna? Czy Twoim zdaniem jest to gatunek przez Polaków naprawdę lubiany?

Wydaje mi się, że jest to gatunek lubiany na całym świecie. Nasz film już pierwszego dnia trafił na pierwsze miejsce TOP10 Netlixa w kategorii filmowej w 38 krajach na świecie. Komedia romantyczna to dosyć uniwersalny gatunek, taka dosyć mocno odrealniona bajka, która jest dobrze odbierana wśród różnych grup wiekowych i na różnych rynkach. Poza tym, w czasach pandemii przyda się nam wszystkim odrobina optymizmu, humoru i ciepła.

Nie masz wrażenia, że obraz rzeczywistości w komediach romantycznych często jest trochę przerysowany?

Ten obraz jest przerysowywany bardzo mocno i to w prawie wszystkich komediach romantycznych na świecie. Czy wszyscy klienci prostytutek są tak czarujący jak Richard Gere w "Pretty Woman"? Czy do każdej zapomnianej księgarni w Londynie wchodzi zagubiona gwiazda filmowa jak w
Notting Hill"? Reguły gatunku pozwalają nam na pewne nieprawdopodobieństwa i przerysowania. Fani tego gatunku świetnie to wiedzą i dobrze się bawią podczas oglądania. Z drugiej strony osoby szukające ambitnych, artystycznych produkcji, które nie "kupują" tej konwencji mogą poczuć się zawiedzione.  

Wspomniałeś jakiś czas temu, że "Miłość do kwadratu" znalazła się w TOP 10 w Wielkiej Brytanii, a dziś liczba krajów, w których film jest niezwykle chętnie oglądany, nieustannie rośnie. Czy możemy już mówić o Twoim kolejnym, "małym" sukcesie?

"Miłość od kwadratu" była już w TOP10 wśród filmów Netflixa w 81 krajach, w tym w 38 była na pierwszym miejscu! Wydaje mi się, że jak na film wyprodukowany po polsku jest to świetny wynik. Kino gatunków zawsze weryfikowane jest przez końcowy wynik oglądalności. W naszym przypadku liczby potwierdzają, że film spodobał się widzom na całym świecie. Mnie osobiście szczególnie cieszy 2. miejsce w USA, Niemczech czy Francji. Moi przyjaciele, filmowcy z tamtych krajów, przez cały czas wysyłali mi screeny razem z gratulacjami.

To kolejny dowód na to, że platformy takie jak Netflix otwierają przed twórcami możliwość międzynarodowej kariery, a ich filmy oglądane są niemalże na całym świecie. Myślisz, że polskie produkcje mają szansę, by na stałe zapisać się w rankingach?

Wydaje mi się, że Netflix daje polskim filmowcom szansę, jakiej nie mieli nigdy wcześniej. To że polska produkcja może być pokazywana jednocześnie na wszystkich rynkach stanowi niesamowitą motywację. Wiadomo, że oznacza to również konkurowanie z filmami z całego świata, ale wydaje mi się, że nie mamy czego się wstydzić. Sporo pracuję za granicą, obecnie w Niemczech, we Włoszech i Rosji. Miałem przyjemność współpracować z czołowymi scenarzystami z USA i wydaje mi się, że nie powinniśmy mieć kompleksów.

Jesteś również autorem scenariusza słynnego serialu "Wataha". To dość duży przeskok gatunkowy.

Tak, "Wataha" to był pierwszy serial, jaki wymyśliłem i napisałem go razem z moimi przyjaciółmi, Krzysztofem Maćkowskim i Kamilem Chomiukiem. To bardzo ważny dla mnie projekt. Jednak to, co kocham najbardziej w pracy scenarzysty to możliwość pracy nad nowymi historiami, gatunkami, konwencjami. Bardzo lubię próbować nowych rzeczy i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze nie raz zaskoczyć widzów czymś nowym.

"Wataha" osiągnęła niewątpliwie ogromny sukces. Jak wyglądała droga od realizacji scenariusza do efektu końcowego, który zobaczyliśmy na ekranie?

W przypadku "Watahy" droga do realizacji była dosyć długa, bo od powstania pierwszych scenariuszy do emisji pierwszego odcinka minęło około 5 lat. Podczas tego okresu mieliśmy z moimi współautorami wiele momentów zwątpienia i zastanawialiśmy się nad poddaniem się, odpuszczeniem. Na szczęście wierzyliśmy mocno w projekt i walczyliśmy do końca. Mnie dodatkowo motywowało to, że głównemu bohaterowi dałem swoje imię i nie mogłem zawieść Wiktora Rebrowa.

Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość? Nad czym obecnie pracujesz?

Jest kilka projektów, które niedawno skończyłem pisać z moim zespołem. Jest wśród nich komedia z dosyć nietypową podróżą w czasie, film sensacyjny osadzony wśród warszawskich „doliniarzy” i komedia młodzieżowa o seksie. Aktualnie pracuję nad filmem świątecznym i serialem o zawodniku MMA. We Włoszech jestem producentem kreatywnym serialu o bardzo tajemniczej epidemii, która opanowuje dolinę w Południowym Tyrolu. W Niemczech pracuję nad serialem o szalonych dostawcach jedzenia w moim ukochanym Berlinie, a w Rosji nad filmem o skoku na najbardziej prestiżowe centrum handlowe w Petersburgu podczas… białych nocy.

Wiktor Piątkowski – scenarzysta, producent, wykładowca akademicki. Studiował m.in. w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. L. Schillera w Łodzi, London Film School, Deutsche Film- und Fernsehakademie Berlin, a w Szkole Głównej Handlowej ukończył studia doktoranckie i obronił tytuł doktora nauk ekonomicznych ze specjalizacją z zarządzania na rynku telewizyjnym. Wiktor Piątkowski jest także absolwentem SGH i Wydziału Psychologii UW. Uczestniczył również w międzynarodowych programach dla scenarzystów i producentów telewizyjnych: Serial Eyes, European TV Drama Series Lab i Racconti oraz warsztatach prowadzonych przez najwybitniejszych teoretyków scenariopisarstwa, w tym Syda Fielda, Johna Truby’ego, Roberta McKee, Lindę Seger i Dova Simensa. Wśród jego nauczycieli i mentorów są jedni z najlepszych twórców telewizyjnych z Hollywood, w tym James V. Hart („Dracula”, „Hook”, „Kontakt”), Frank Spotnitz („Z Archiwum X”, „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „Medyceusze”), Graham Yost („Speed”, „Justified”, „Zawód: Amerykanin”) i Jonathan Shapiro („Czarna lista”, „Walka z Goliatem”, „Firma”). 

Jest też pierwszym Polakiem, który współtworzył oryginalny serial dla niemieckiej telewizji („Just Push Abuba”, ZDF). Jako scenarzysta, headwriter, szef redakcji lub script doctor współtworzył ponad 600 odcinków seriali wyprodukowanych i wyemitowanych przez największe telewizje w Polsce (m.in. TVP, TVN, Polsat, HBO, Canal+). Współpracuje również jako scenarzysta i producent kreatywny z czołowymi europejskimi producentami. Wiktor Piątkowski jest także producentem filmów dokumentalnych („Nie dotykając gór”), krótkometrażowych („Reset”) i seriali („Lullaby” współprodukowany z Endemol Shine Italy i Black Sheep Films z Francji oraz „Penelopes” rozwijane wspólnie z Sputnik Vostok z Rosji). 

Wiktor Piątkowski był jednym z Berlinale Talents podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w 2016, a w 2020 został wybrany do programu Producers to Watch w ramach festiwalu MIPTV w Cannes. Jest również stałym uczestnikiem międzynarodowych festiwali, a rozwijane przez niego seriale premium były prezentowane na eventach branżowych m.in. w Berlinie, Rzymie, Monachium, Lille i Odessie. 
Wiktor Piątkowski jest także założycielem BAHAMA FILMS i od 2010 roku organizatorem najpopularniejszych w Polsce warsztatów scenariopisarskich (ponad 1.000 absolwentów w ciągu 10 lat). Od 2008 roku należy do Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Koła Młodych i Koła Scenarzystów SFP, a od 2019 również do Gildii Scenarzystów Polskich. 

ZOBACZ TEŻ: Anna Taylor-Joy z "Gambitu królowej" wyznaje: "Nie jestem wystarczająco ładna, by grać w filmach"