GALA: W ubiegłym roku wystąpiła Pani na jednej z okładek bez makijażu i retuszu. Czy było to dla Pani duże wyzwanie?

MONICA BELLUCCI: To nie była kwestia wyzwania. Robiliśmy te zdjęcia ze świetnym fotografem Peterem Lindberghiem. Znamy się od dawna, jeszcze z czasów, kiedy byłam modelką. Jego zdjęcia są zawsze bardzo naturalne. I myślę, że to widać w jego pracach. Lubię pracować z utalentowanymi artystami, zarówno reżyserami, jak i fotografami.

GALA: Zatrzymajmy się na chwilę przy fotografii. W kampaniach reklamowych Diora współpracuje Pani od wielu lat z Tyenem, dyrektorem kreatywnym marki.

MONICA BELLUCCI: Uwielbiam pozować do zdjęć przed jego obiektywem. Zawsze mam wrażenie, że tworzymy dzieło sztuki, a nie jedynie reklamę jakiegoś produktu. Przed wieloma fotografami nie lubię się rozbierać, ponieważ zawstydzają mnie, a zdjęcia wychodzą później zbyt seksowne, a nawet wulgarne. Tyen tworzy na planie fantastyczną atmosferę. Włącza odpowiednie światło, które mnie „ubiera”, a nie dodatkowo rozbiera. Zapominam wtedy, że jest wokół mnie co najmniej dziesięciu jego asystentów.

GALA: Co Pani robi, by poczuć się superkobieco?

MONICA BELLUCCI:Lubię sposób, w jaki buduje się kobiecość. Przede wszystkim uwielbiam wszystkie gesty związane z makijażem. To jest jak wysokie obcasy, które uwielbiam. Superkobiece jest malowanie ust pomadką!

GALA: Czy czuje Pani presję środowiska, by wciąż wyglądać młodo?

MONICA BELLUCCI: Niespecjalnie boję się starzenia, ponieważ jestem matką. Nic nie trwa wiecznie, takie są prawa natury. Trzeba zaakceptować to, że z czasem się zmieniamy.

GALA: Czy zdecydowałaby się Pani na operację plastyczną, gdyby wymagała tego rola?

MONICA BELLUCCI:Nie myślę o tym teraz, ale zasadniczo nie jestem przeciwna operacjom plastycznym, pod warunkiem że są one naprawdę dobrze wykonane, a efekt bardzo subtelny. Wolę stosować dobre kremy odmładzające, które głęboko nawilżają i odżywiają moją skórę, jak Capture Diora. Póki co moja twarz jest całkowicie naturalna. Ale kto wie, co będzie za dziesięć lat? Może wtedy zdecyduję się na drobną korektę.

GALA: Czy ma Pani kompleksy?

MONICA BELLUCCI: Każdy z nas ma w swoim wyglądzie coś, czego nie lubi. Ja wolę się skupiać na pozytywnych stronach. Najlepsza rada, jaką mogę dać innym, to by zawsze podkreślać w sobie elementy, które uważamy za najbardziej atrakcyjne, i zapomnieć o tym, czego nie lubimy.

GALA: Co najbardziej lubi Pani w swojej twarzy?

MONICA BELLUCCI:Oczy.

GALA: A ulubiona część ciała?

MONICA BELLUCCI: Może to zabrzmi pretensjonalnie, ale chyba moje piersi!!!

GALA: Co robi Pani na co dzień dla swojej urody?

MONICA BELLUCCI: Wieczorem dokładnie oczyszczam skórę i nakładam intensywnie odżywczy krem na noc. W ciągu dnia zaczynam od orzeźwiającego prysznica, aby obudzić skórę, potem nakładam krem nawilżający i niewielką ilość transparentnego podkładu, naturalny błyszczyk, czarną mascarę i lekko maluję oczy cieniami w jasnoszarym lub brązowym odcieniu. Nie należę do kobiet, które wychodzą bez makijażu.

GALA: Dba Pani w jakiś szczególny sposób o kondycję fizyczną?

MONICA BELLUCCI:Mówiąc szczerze, nie. Nie chodzę na siłownię ani nie ćwiczę brzuszków w domu. Jem za to dużo makaronu. A gdy zbliża się jakieś wielkie wyjście... wkładam po prostu czarną sukienkę, która zatuszuje moje niedoskonałości.

GALA: Jakie są Pani sposoby na radosne, spokojne życie? Jak się Pani relaksuje?

MONICA BELLUCCI: Po całym dniu pracy funduję sobie kąpiel i masaże wykorzystujące naturalne olejki eteryczne. Relaksują mnie spacery po parku i radość z obcowania z naturą. Pływanie w morzu, zabawa z moją córką i budowanie z nią zamków z piasku. Lubię sobie dogadzać, kosztując klasycznych włoskich potraw, które przypominają mi dom. I jak każda mieszkanka Paryża uwielbiam sobie czasem pozwolić na jakieś pyszne ciacho! Uwielbiam czytać książki Itala Calvino i słuchać muzyki, która wprawia mnie w stan relaksu. Prawdziwym luksusem jest też nicnierobienie. Mimo że praca i posiadanie rodziny sprawiają, że ciężko o takie chwile, to umiem zorganizować sobie trochę czasu dla samej siebie, jeśli tego potrzebuję.