Nie milkną echa głośnej afery z udziałem amerykańskiej gwiazdy internetu Myki Stauffer. Posiadaczka popularnego kanału na YouTube o tematyce parentingowej opublikowała specjalny komunikat, w którym skomentowała swoją kontrowersyjną decyzję o oddaniu adoptowanego chłopca z Chin. Przypomnijmy, że blogerka i jej mąż uznali, że nie są w stanie dłużej radzić sobie z wychowywaniem 4,5 letniego Huxleya, który zmaga się z autyzmem.

ZOBACZ: Myka Stauffer oddała adoptowanego syna z powrotem do adopcji. Teraz mierzy się z krytyką internautów

W opublikowanym w środę na Instagramie oświadczeniu blogerka przeprosiła za "zgiełk", który nastąpił po tym, jak ogłosiła, że przysposobiony w 2017 roku przez nią i jej męża syn trafił do innej rodziny.

Myka Stauffer przerywa milczenie

- Ta decyzja złamała serce tak wielu osobom. Jest mi przykro, że zawiodłam tak wiele kobiet, które uważały mnie za wzór matki - napisała Myka Stauffer, dodając, że bierze pełną odpowiedzialność za trudne emocje, który wywołała jej decyzja.

- Przepraszam za całe zamieszanie i cierpienie oraz przepraszam za to, że nie byłam w stanie powiedzieć więcej na ten temat od samego początku - dodała.

Myka Stauffer przyznała się do tego, że nie była w pełni przygotowana do procesu adopcyjnego. Ostatecznie jednak nie żałuje tego, co zrobiła. Twierdzi, że chłopiec z Chin jest obecnie w dobrych rękach.

- Nie mogę powiedzieć, że chciałabym, aby to się nigdy nie wydarzyło, ponieważ cieszę się, że Huxley jest tutaj i otrzymuje pomoc, której potrzebuje - czytamy we wpisie.

Gwiazda sieci nie ukrywa, że ponowne oddanie go do innej rodziny było dla niego traumatycznym przeżyciem.

- Wiem też, że choć jest szczęśliwszy w swoim nowym domu i radzi sobie coraz lepiej, to jednak doświadczył traumy i jest mi przez to przykro, bo żadne zaadoptowane dziecko nie zasługuje na kolejną traumę - oświadczyła.

Satysfakcjonują was przeprosiny youtuberki?