Utrzymując tytuł najlepszych produkcji w swoim gatunku, seriale Mad Men i 30 Rock umocniły swoją dominację w amerykańskiej telewizji. Zgodnie z przewidywaniami, większość przyznanych nagród była powtórką z ubiegłego roku. Mad Men, błyskotliwy portret dynamicznej agencji reklamowej z lat 60-tych, potwierdził swój sukces zarówno wśród krytyków, jak i publiczności, zdobywając po raz drugi z roku najbardziej pożądane trofeum dla serialu dramatycznego. Szczęście nie opuszcza tej produkcji, nadawanej na kanale AMC (właśnie rozpoczęła się emisja trzeciego sezonu).

Z kolei 30 Rock, który w humorystyczny sposób pokazuje codzienność powstawania telewizyjnego show, zdobył nagrodę dla najlepszego serialu komediowego trzeci rok z rzędu. Grający główną rolę w serialu Alec Baldwin, utrzymał koronę najlepszego aktora komediowego. Nie powiodło się natomiast partnerującej mu Tinie Fey, która zasłynęła parodiując Sarah Palin podczas kampanii prezydenckiej. Nagroda przypadła australijskiej aktorce Toni Collette. Nominowana w 1999 roku do Oscara za rolę w Szóstym zmyśle, Toni Collette zdobyła wyróżnienie za rolę w serialu United States of Tara, w którym gra kobietę żonglującą wieloma osobowościami w dysfunkcyjnej rodzinie.

Jeśli chodzi o aktorów dramatycznych, od ubiegłego roku nic się nie zmieniło. Glenn Close utrzymała tytuł najlepszej aktorki, przyznany za rolę podstępnej prawniczki w serialu Damages. Była to jej dwunasta nominacja do Emmy i trzecia zdobyta statuetka. Wśród panów najlepszym aktorem pozostaje Bryan Cranston, grający pogrążającego się w szaleństwie profesora chemii w serialu Breaking Bad. Nagroda dla najlepszego aktora w filmie telewizyjnym trafiła do Irlandczyka Brendana Gleesona za rolę Winstona Churchill w filmie Into The Storm, przedstawiającym brytyjskiego premiera pod koniec II wojny światowej. Wśród pań wygrała Jessica Lange, wyróżniona za rolę Edie Bouvier, ekscentrycznej ciotki Jackie Kennedy w filmie biograficznym Grey Gardens.