Czarna seria wśród gwiazd "Glee" trwa. Zza oceanu doszły do nas tragiczne wieści o aktorce, piosenkarce i modelce, która w tym popularnym serialu wcielała się w postać Santany Lopez. Naya Rivera, bo to o niej mowa, w środę po południu zaginęła na jeziorze Piru, około 100 km na północny zachód od Los Angeles. 33-latka została uznana za zmarłą. Trwają poszukiwania jej ciała.

Naya Rivera zaginęła na jeziorze

Jak zdradza rzecznik szeryfa Ventura County, gdzie doszło do nieszczęśliwego zdarzenia, Naya Rivera przybyła nad jezioro Piru w środę około godz. 13 lokalnego czasu i razem ze swoim czteroletnim synem Joseyem wypożyczyła łódź pontonową.

Około godz. 16 znaleziono łódź z samotnym chłopcem. Spał i miał na sobie kamizelkę ratunkową. Na pokładzie znajdowała się także druga kamizelka w rozmiarze dla osoby dorosłej.

- Powiedział, że pływał ze swoją mamą. Na łódź wrócił bez niej - ujawnił rzecznik szeryfa.

Praktycznie od razu wszczęto poszukiwania aktorki, ale niestety do tej pory nie udało się jej odnaleźć. Służby uznały w końcu, że kobieta utonęła w jeziorze. Akcja zmieniła już charakter z ratowniczej na poszukiwawczą.

Synek gwiazdy jest bezpieczny i przebywa obecnie pod opieką swojej rodziny. Jego ojcem jest aktor Ryan Dorsey, z którym Rivera rozwiodła się w czerwcu 2018 roku.

To już kolejna przedwczesna śmierć wśród gwiazd serialu "Glee". W lipcu 2013 roku z powodu zatrucia mieszanką heroiny i alkoholu zmarł odtwórca jednej z głównych ról, 31-letni Cory Monteith. Z kolei w styczniu 2018 roku świat obiegła informacja o samobójczej śmierci 35-letniego Marka Sallinga, który wcielał się w postać Noah "Puck" Puckermanna.

ZOBACZ TEŻ: Klątwa "Glee": seria tragedii i skandali z udziałem ekipy serialu trwa