Program śniadaniowy jest jak ogromna machina, która każdego dnia musi pracować na najwyższych obrotach. Wiedzą o tym wszyscy, którzy pracują na jego sukces. "Dzień Dobry TVN", ulubiony program poranny Polaków, właśnie świętuje swoje 15-lecie. Spotkaliśmy się z prowadzącymi show, by zapytać ich o to, jak wyglądają kulisy pracy we flagowym programie stacji.

Dorota Wellman i Marcin Prokop o pracy na planie "Dzień Dobry TVN"

Dorota Wellman i Marcin Prokop w "Dzień Dobry TVN" pracują od 13 lat. Para z imponującym stażem jest jednym z najbardziej lubianych telewizyjnych duetów. Jak sami przyznają, ich dobre relacje prywatne wpływają na to, co widzimy na ekranie:

Praca na żywo to sport ekstremalny. Jeśli tego nie lubisz od początku, to już nie polubisz. My chcemy stąpać po krawędzi. Uwielbiamy adrenalinę. Wybrniemy z każdej sytuacji. Jesteśmy tu z Marcinem od 13 lat - to kawał życia. Ten duet to jeden wóz, dwa konie. Nie ma miejsca na gwiazdorzenie, ani moje, ani Marcina. Nigdy się nie pokłóciliśmy ani nie mieliśmy cichych dni. Nie chcemy niszczyć tej wyjątkowej relacji.

- mówi Dorota.

Marcin w rozmowie z Heleną Reszel opowiedział o najmocniejszym wspomnieniu z prowadzenia programu. Wyznał, że był to dzień po katastrofie smoleńskiej:

Program z dnia na dzień zmienił charakter. Z porannego bazaru z różnościami zamienił się w emocjonalną psychodramę, gdzie wszyscy płakali: prowadzący, goście, rodziny zmarłych pasażerów. Niewiele mądrego można było wtedy powiedzieć oprócz bycia z tymi ludźmi w ich bólu, stracie i poczuciu niedowierzania wobec tego, co się wydarzyło. To była telewizyjna szkoła empatii i umiejętności schowania się na drugim planie.

Gosia Ohme i FIlip Chajzer o wspólnym debiucie w "Dzień Dobry TVN"

Dla Małgorzaty Ohme związanej z pracą w telewizji w roli eksperta od lat rola prowadzącej była prawdziwym spełnionym marzeniem:

Filip jest dla mnie trochę jak młodszy brat. Łączy nas poczucie humoru, przyjaźń i energia. W tym debiutanckim odcinku było tego trochę za dużo... W kamerze wszystko widać: zmęczenie, zmarszczki, kłopoty... Praca na wizji to praca na własnych zasobach. By wam zmęczona. Ale lubię to, bo wciąż poznaję ludzi. Rozmowa z wieloma z nich, choćby pracownikiem stacji kosmicznej szkolącymi astronautów, to ogromna przyjemność.

Filip swoje reporterskie doświadczenie przekuł w umiejętność poprowadzenia kilkugodzinnego programu na żywo:

Albo masz parcie na życie, albo nie. Albo masz energię, albo nie. Albo się z tym rodzisz, albo nie. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi. Żyję tym 24 godziny na dobę. Każdy miewa gorsze dni. Wtedy nie ma sensu oszukiwać - ani siebie, ani współprowadzącego, ani widzów.

Anna Kalczyńska i Andrzej Sołtysik o wspólnym prowadzeniu programu

Duet Ani i Andrzeja pozornie wydawał się na początku dosyć nietypowy. Jednak z czasem okazało się, że widzowie lubią ich sposób prowadzenia show. Jak tłumaczy Ania Kalczyńska, ważna jest dla niej relacja właśnie z odbiorcami programu.

Praca w "Dzień Dobry TVN" wymaga ogromnej wiedzy. Gdy zapytałam szefa, jacy są nasi widzowie, odpowiedział, że nie ma jednego typu odbiorcy. "Masz mówić tak jakby do siebie - osoby, którą znasz i rozumiesz", usłyszałam od niego. W weekendy, na wakacjach, gdzieś w przelocie wciąż spotykam naszych widzów. Podchodzą do mnie, żeby porozmawiać. Łączy nas wspólne doświadczenie, po obu stronach ekranu.

Paulina Krupińska i Damian Michałowski o debiucie w trudnych czasach

Była miss i dziennikarz radiowy - ona empatyczna i piękna, on - nieznany wcześniej telewizyjnej publiczności. Ten duet ma już swoje grono fanów, jednak ich start w "Dzień Dobry TVN" zbiegł się z pandemią koronawirusa. Jak przyznaje Paulina, propozycję przyjęła bez wahania:

Nie wahałam się ani chwili, czy przyjąć propozycję prowadzenia programu. Jestem przyzwyczajona do ciężkiej pracy – jako modelce zdarzało mi się spędzać na planie 18 godzin. Nie bałam się podjąć wyzwania, bałam się tylko oceny widzów.

Z kolei Damian wpadki z pierwszych wydań wspomina dziś z uśmiechem na ustach:

Podczas jednej z rozmów wysiadł dźwięk. Nie wiedzieliśmy, czy widzowie też naszego gościa nie słyszą, czy tylko nam nawaliły słuchawki, więc próbowaliśmy z ruchu warg odczytać, co do nas mówi, potakiwaliśmy i staraliśmy się wymyślać właściwe pytania. Czasami na 30 sekund przed wejściem na antenę zmieniał się plan.

Najnowszy numer "Gali" znajdziecie już w sprzedaży w całej Polsce. Dostępny jest w regularnej wersji w cenie 5,99 zł lub w wydaniach z broszurkami - kulinarną i beauty.