Ola Kot miała wypadek samochodowy. W środę, uczestniczka "Tańca z Gwiazdami" opisała na swoim profilu na Instagramie niebezpieczną sytuację jaka miała miejsce, gdy wracała z tanecznego treningu. Z relacji gwiazdy wynika, że inny kierowca nie udzielił jej pierwszeństwa, przez co Ola Kot musiała wykazać się wyjątkową czujnością i z zimną krwią wykonać gwałtowne manewry. "To mogło skończyć się gorzej, gdybym w ostatniej chwili nie skręciła maksymalnie w lewo, dzięki czemu otarłam się o bok samochodu i uderzyłam w tył. W środku był pasażer. Przy jego drzwiach "poszła" szyba, ale na szczęście nic mu się nie stało" - tłumaczyła prezenterka w rozmowie z Pudelkiem.

Ola Kot miała wypadek samochodowy

Cały wypadek samochodowy był dla Oli Kot ogromnym przeżyciem. Prezenterka była zaskoczona, że udało jej się mimo wszystko zachować zimną krew:

"Sama się sobie dziwię, że zachowałam zimną krew w tym ostatnim ułamku sekundy. Dopiero po zderzeniu wysiadłam z samochodu i zaczęłam płakać. Pan jadący za mną od razu się zatrzymał, żeby pomóc, ale miał w samochodzie małe dziecko i nie miałam serca go trzymać. Na szczęście pojawił się Pan z innej taksówki, który został ze mną do momentu przyjazdu mojego chłopaka, bo z tych nerwów nie potrafiłam nawet zadzwonić na policję" - opowiadała.

Auto Oli Kot niestety zostało bardzo zniszczone podczas wypadku. Jak twierdzi prezenterka, "sporo mu się dostało i chyba nie przeżyje". Mężczyzna, który spowodował wypadek pochodził z Ukrainy i nie miał przy sobie żadnych dokumentów:

"Prawdopodobnie zostały mu zabrane przez osobę, od której wynajmował samochód. Z tego względu cały proces trwał aż 5 godzin, bo czekaliśmy na jego dokumenty."

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a Oli Kot nic się nie stało. Wypadek samochodowy prawdopodobnie nie wpłynie na jej dzisiejszy występ w "Tańcu z Gwiazdami".

ZOBACZ TEŻ: OLA KOT - kim jest? Wiek, Instagram, partner