Brutalny atak internautów, którzy "poczuli się oszukani" faktem, iż córka Kasi Kowalskiej zachorowała na inną niż COVID-19 chorobę, dotknął zarówno dziewczynę jak i jej matkę. Ola przez długi czas starała się ignorować hejt, lecz w końcu zabrała głos w sprawie nienawistnych komentarzy.

Ola Kowalska o hejterach

23-latka pod koniec marca trafiła do szpitala w złym stanie. Jej choroba, która później okazała się być agresywnym adenowirusem, zbiegła się w czasie z pandemią COVID-19. Mama Oli w dramatycznym nagraniu apelowała wtedy, by nie lekceważyć koronawirusa, mając na celu dobrą intencję przestrzegania przed rozprzestrzenianiem choroby. Tymczasem część odbiorców jej komunikatu poczuła się oszukana faktem, iż Kowalska niechcący wprowadziła ich w błąd. Od tamtej pory zarówno na Olę jak i Kasię wylało się morze niebywałego hejtu. Ola przerwała milczenie w tej sprawie i na Instagramie opublikowała swój apel:

Jeśli chcecie pisać o mnie te wszystkie głupoty, przynajmniej używajcie mojego prawdziwego nazwiska. Czy naprawdę muszę je za każdym razem literować? Noszę nazwisko osoby, które kochała mnie i wychowywała przez całe moje życie. Mojej matki. Zabawne jest to, że nie jestem osobą publiczną. To nie jest profil Rihanny s*ki, a wy wszyscy wchodzicie na profil 23-latki i prześladujecie mnie. Mówicie okropne rzeczy o mojej matce i jakimś cudem nie macie problemu ze snem w nocy? Albo godzicie się z tym, jak nienawistni i zgorzkniali jesteście? Odkąd wyszłam ze szpitala otrzymałam tyle hejtu i komentarzy, że jestem uzależniona od narkotyków, od s*k, które nawet mnie nie znają. Naprawdę nie wiecie nic o mojej mamie ani o mnie. Jeśli zadalibyście sobie jakikolwiek trud, wiedzielibyście, że bardzo dbamy o zdrowie i ćwiczenia - napisała.

Ola Kowalska o przebiegu swojej choroby

W dalszej części wpisu 23-latka objaśniła, jak wyglądała jej choroba. Przy tej okazji podkreśliła, że z uwagi na pandemię i swój stan zdrowia nie mogła widywać się z nikim, a w szpitalu cierpiała w samotności:

Kolejna rzecz: gdy jesteś w śpiączce, jesteś leczony sterydami, bo tracisz 50 procent masy mięśniowej w ciągu 10 dni, co czyni cię niezdolnym do chodzenia, poruszania się czy nawet spania na jednym boku po przebudzeniu. Powoduje to także utratę włosów.  Później musisz walczyć ze swoim ciałem, uczyć się wszystkich tych rzeczy od samego początku i wciąż jesteś leczony do utraty zmysłów. W szpitalu płakałam każdego dnia, ponieważ tęskniłam za moimi przyjaciółmi i rodziną, a nikt nie mógł mnie odwiedzić. Słuchałam tylko mojej mamy przez Facetime'a, bo nie mogłam nawet mówić - dodaje.

Moja rodzina doświadczyła wiele bólu przez to, co się stało i gnębienie mnie pokazuje tylko, jak smutni jesteście. Nie będę o tym już nigdy mówiła, ponieważ nie jestem nikomu nic winna. Do wszystkich tych, którzy wysyłali mi te cudowne wiadomości, naprawdę napełnialiście moje serce ogromną radością, dziękuję. A teraz pójdę po prostu do mojego cudownego chłopaka, który mnie kocha i będę żyła swoim najlepszym życiem. Miłego dnia - zakończyła Ola.