Film "Boże Ciało" w reżyserii Jana Komasy dla jednych jest murowanym kandydatem do Oscara, podczas gdy spora część krytyków nie ukrywa, że "Corpus Christi" trudno będzie rywalizować z obrazami takimi jak "Parasite" czy "Ból i blask". Skromnie do kwestii nominacji podchodzi również sam reżyser.

Jan Komasa w Hollywood

Twórcy "Bożego Ciała" są już w Los Angeles, gdzie za dwa dni odbędzie się gala wręczenia Oscarów. Jan Komasa udzielił wywiadu dla RMF FM, w którym wyznał, że nagły przypływ zainteresowania nim i jego twórczością bardzo go zaskoczył:

Trzeba było mocno przemeblować nasze życie prywatne, nie zakładałem tej nominacji, przysięgam. Samo bycie na tej krótkiej liście już mi bardzo dużo dało, bo ludzie, do których ja się dobijałem, producenci, nagle sami zaczęli się zgłaszać - powiedział. (...) Oscar wydaje się taki nierealistyczny i bardziej kojarzy się z jakąś bajką - dodał Komasa.

Oscary 2020 - Polacy walczą o statuetkę

Część ekipy "Bożego Ciała" już od jakiegoś czasu przebywa za oceanem. Twórcy zamieszkali w jednym z hoteli w Beverly Hills, gdzie kiedyś pomieszkiwała sama Marilyn Monroe.

Nagle znalazłam się w mieście, które znam z filmów. Ulice kojarzą mi się z konkretnymi filmami. Ale jest tu bardzo miło, ludzie są wspaniali - powiedziała Eliza Rycembel w rozmowie z dziennikarzem Polskiego Radia.

Przypomnijmy, że za faworyta w kategorii "Najlepszy Film Międzynarodowy" uznaje się koreańskiego kandydata - "Parasite". Obraz łącznie otrzymał aż sześć nominacji.

 

Oscary 2020 obejrzymy na żywo tylko w CANAL+. W nocy z 9 na 10 lutego stacja będzie transmitować zarówno wydarzenia z czerwonego dywanu, jak i ceremonię wręczenia statuetek. W tym roku szanse na Oscara ma polski film  "Boże Ciało", produkcja Aurum Film w koprodukcji z Canal+.