Patricia Kazadi to gwiazda najnowszej okładki magazynu „Gala”. Aktorka, prezenterka i piosenkara. Już w wieku 17 lat zadebiutowała jako jedna z prowadzących w stacji TVN Lingua. Od niedawna mamy okazję podziwiać ją w filmie „Bodo”, który zaledwie kilka dni temu wszedł na ekrany. Patricia Kazadi gra w nim jedną z głównych ról.

Jako gwiazda nowej „Gali” Patricia Kazadi o swojej karierze, rodzinie, a także o mężczyznach, którzy ją interesują. Jakich facetów lubi i czym jest da niej związek?

Związek nie polega na tym, by jedna osoba hamowała rozwój drugiej. Najważniejsze jest wzajemne motywowanie się: jeśli jesteś w stanie zaakceptować, że Twój partner chce się rozwijać i pracuje w taki, a nie inny sposób, super, wspieraj go. Ja na szczęście byłam z mężczyznami, którzy również prowadzili intensywny i chaotyczny tryb życia – więc świetnie się dogadywaliśmy.

Co musi mieć facet, żebyś zwróciła na niego uwagę?

Pociąga mnie inteligencja, barwa głosu, charyzma. No i... wzrost. Lubię wyso-kich mężczyzn. Najlepiej 190 i więcej. (śmiech) A tak poważnie: nie ma nic bardziej sexy niż facet z poczuciem humoru. Uwielbiam się śmiać, a mężczyzna, który umie mnie rozbawić i sprawia, że nawet ciężkie dni stają się nieistotne, ma moje serce.

Jesteś śliczną dziewczyną, zwracasz uwagę mężczyzn, pojawiasz się na okładkach magazynów. Lubisz siebie?

Nie popadam w samozachwyt, ale lubię siebie, choć długo mi zajęło dojście do tego etapu. Mimo że mam dystans do siebie, jestem swoim najsurowszym krytykiem. Ostatnio poznałam dziewczynę, obiektywnie bardzo ładną. Powiedziałam, że świetnie wygląda, a ona na to: „Tak, gdyby nie ten złamany nos”, i zaczęła się śmiać. Ma z tym totalny luz, chętnie robi sobie zdjęcia, na których podkreśla kształt nosa! Chciałabym tak wychować swoje dzieci, by w pełni się akceptowały. Ja mam ten problem, że mój wygląd codziennie oceniają inni. Czuję odpowiedzialność, a nawet presję z tym związaną, dlatego staram się o siebie dbać. Ale bez histerii – muszę też sobie pożyć, dlatego nie ma szans, bym odpuściła sobie porcję sercowych nachos w kinie. (śmiech)