Media od kilku dni nieustannie donoszą o nowych faktach związanych ze szczepieniami na COVID-19, którym poddali się celebryci niebędący w "grupie 0". Przypomnijmy, że w szpitalu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego poza kolejnością zaszczepiono 18 osób ze świata kultury i sztuki, m.in. Krystynę Jandę, Edwarda Miszczaka, Wiktora Zborowskiego, czy Marię Seweryn. Tłumaczyli oni, że mieli wziąć udział w promowaniu programu szczepień, jednak Narodowy Fundusz Zdrowia zaprzecza organizowaniu tego typu akcji. 

W sieci nie brakuje krytycznych komentarzy pod adresem gwiazd zaszczepionych poza kolejnością. Według wytycznych w pierwszej kolejności szczepionkę powinni otrzymać bowiem pracownicy podmiotów leczniczych, a także ewentualnie członkowie ich rodzin oraz pacjenci szpitali. Jak można się domyślać, są też jednak osoby, które mają odmienne zdanie ws. przekazania dodatkowej puli szczepień dla osób ze świata kultury. Obszerny wpis w sprawie zamieściła w mediach społecznościowych Paulina Młynarska.

Paulina Młynarska sugeruje spisek ws. "afery szczepionkowej"

Młynarska we wpisie sugeruje, jakoby "afera szczepionkowa" miała zostać wywołana celowo, aby wystawić na publiczny lincz znane osoby, które otwarcie krytykują partię rządzącą. 

- Szczepionka gate. Moim zdaniem podpucha, bardzo udana, z punktu widzenia ciała ją inicjującego. Każdy tzw. celebryta (a tu mamy wielkie gwiazdy!) biorący udział w jakiejkolwiek zakrojonej na dużą skalę akcji społecznej, czy reklamowej - nie ważne pro bono czy za hajs, posiada zapis wymiany mailowej z agencją PR, czy też fundacją, albo z inną instytucją, która temat inicjuje. A tam opis, cele, media, hasztagi, czasem także referencje wizualne (np. podobne akcje z innych krajów), warunki, oraz zgodę na wykorzystanie wizerunku, a w przypadku działań angażujących własne ciało i zdrowie, zgodę na wykonanie danej procedury w ramach akcji. To są, cholera, poważne sprawy. To są wielkie, bardzo zasłużone dla kultury nazwiska, a nie jakaś grupka influencerska z Instagrama. Tego się nie załatwia na gębę.

Chciałabym, żeby artyści i inne ważne osoby, które są w to niefajne zdarzenie zaangażowane, upubliczniły dokumenty i maile, jeśli je mają. I żeby pokazały te zdjęcia, hasztagi - całą akcję. Tak bym chciała, żeby Polska wyleczyła się z tego mentalu cielęcinki spod lady. Ech

Myślicie, że ma rację?