Piotr Fronczewski opowiedział o swojej chorobie. W audycji "Nie ZŁY Pacjent", która na początku lipca została zamieszczona na profilu Radia Zet na YouTube, 73-letni aktor wyznał szczerze, że parę miesięcy temu doznał ataku serca, a konkretniej ataku migotania przedsionków. Posiadacz jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w polskim show-biznesie przyznał, że nic nie zapowiadało tego, że trafi na stół operacyjny.

Byłem zrelaksowany, rozluźniony, poszedłem do kina, kupiłem sobie coca-colę i popcorn. I nagle coś zaczęło się dziać w klatce, ale to było coś innego od tego, do czego byłem przyzwyczajony. Pierwszy atak był agresywny, nie wiedziałem, czy serce wyskoczy mi uszami, nosem, ustami - wyznał w rozmowie z Michałem Figurskim.

Piotr Fronczewski po przewiezieniu do szpitala natychmiast trafił na stół operacyjny. Aktor przeszedł tam kardiowersję, czyli zabieg przywrócenia prawidłowego rytmu serca. Wyszło też na jaw, że problemy z sercem ma już od dawna.

Jestem człowiekiem arytmicznym w sensie kardiologicznym. Od dłuższego czasu mi to towarzyszy, do tego pojawiły się napadowe migotania przedsionków, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Oswojony byłem ze swoją arytmią - opisywał aktor.

Na szczęście po przebytym nagłym ataku szybko udało mu się wrócić do pełnej formy, dzięki czemu widzowie Telewizji Polsat wciąż mogą go podziwiać w serialu "W rytmie serca".

- W tej chwili jestem naprawiony - uspokoił słuchaczy.

Cały wywiad z Piotrem Fronczewskim na temat stanu jego zdrowia możecie obejrzeć poniżej: