Piotr Kraśko to gwiazda najnowszego numeru magazynu Gala. Dziennikarz, jego żona Karolina Ferenstein-Kraśko, synowie i malutka córka po raz pierwszy wzięli udział we wspólnej ekskluzywnej sesji zdjęciowej. Tylko nam Kraśko opowiedział o tym, jak narodziny dzieci zmieniły jego życie.

Piotr Kraśko od prawie dziewięciu lat jest szczęśliwym mężem Karoliny Ferenstein. Razem wychowują dwóch synów – dziesięcioletniego Konstantego oraz ośmioletniego Aleksandra. W styczniu 2016 roku na świecie pojawiła się córeczka, Laura. Narodziny córki zbiegły się z inna wielką zmianą w życiu dziennikarza - po prawie 10 latach odszedł z TVP. Wkrótce potem zadebiutował w TVN, gdzie wraz z Kingą Rusin prowadzi poranny program Dzień Dobry TVN.

Dziś Piotr Kraśko jest przede wszystkim szczęśliwym ojcem trójki dzieci i nie wyobraża sobie bez nich życia. Wraz z Karoliną Ferenstein-Kraśko tworzą jedną z najpiękniejszych par polskiego show-biznesu. Jak Piotr Kraśko sprawdza się w roli ojca?

- Malina zdradziła, że kiedy jesteś już bardzo zdenerwowany, to nie krzyczysz, tylko mówisz wolno. Rzeczywiście nigdy nie podnosisz głosu na dzieci?

Bez przesady, zdarza mi się. Dzieci potrafią znaleźć za skórę. Czasem też testują, na ile mogą sobie pozwolić.

- Masz w stosunku do nich konkretne oczekiwania? Chciałbyś, aby jeden syn był lekarzem, drugi – prawnikiem, a córka – modelką?

Jednego sobie nie wyobrażam: że zostaną dziennikarzami.

- Dlaczego?

To jest bardzo ryzykowna droga, kiedy chcemy naśladować swoich rodziców. Może się tak skończyć, ale kto wie, czy dzieci nie mają niezwykłych talentów w zupełnie innych obszarach. Choć nie znam sportu, który byłby tak „dziedziczny” jak jeździectwo. Nie wiem, czy większość wspaniałych jeźdźców to nie są potomkowie byłych świetnych sportowców w tej dyscyplinie. Akurat w wypadku Konstantego i Aleksandra za sprawą mamy wśród przodków od paru pokoleń mają wspaniałych kawalerzystów. Pradziadek Ludwik walczył z szablą pod Kijowem, a potem we wrześniu 1939 r. służył w sztabie generała Maczka.

- Podobno Konstanty chciałby zostać komentatorem sportowym.

To prawda, może więc dziennikarstwo sportowe... Coraz bardziej mi pod tym względem imponuje. W czasie Euro uparł się, żeby oglądać – jak mi się wydawało – kompletnie hipsterski mecz Węgry – Islandia. Ja nie znałem żadnego z graczy, a on wymienił dziesięciu. Swoją drogą mecz był naprawdę OK, więc w sprawach piłki już niedługo to Konstanty będzie mnie pouczał, a nie ja jego. - mówi Piotr Kraśko Annie Zejdler-Ibisz.

Więcej o tym, jak narodziny dzieci zmieniły życie Piotra Kraśki w najnowszej Gali, która już od dziś jest w sprzedaży