Głównym bohaterem powieści jest Ludwik Głowacki. Chłopak wychowany we Wrocławiu przez babcię i matkę, przyjeżdża do Warszawy na studia. Wynajmuje pokój w mieszkaniu starszej pani, ale coraz trudniej mu pogodzić się z wszechobecnym reżimem komunistycznym. Latem, na obozie studenckim poznaje przebojowego i pewnego siebie Janusza, który wkrótce namawia go na wspólne wakacje na wsi. Tam obaj zakochują się w sobie bez pamięci. Niestety, po powrocie do Warszawy wszystko zaczyna się komplikować. Okazuje się bowiem, że Januszowi sytuacja w kraju aż tak bardzo nie doskwiera, a jego wpływowi przyjaciele są nawet w stanie pomóc mu w karierze w partyjnych instytucjach. Ludwik nie może się z tym pogodzić. "Ludzie nie mogą nam zawsze dawać tego, czego od nich oczekujemy", to smutny wniosek do którego dochodzi po wyjeździe z Warszawy do Nowego Jorku.

Tomasz Jędrowski debiutancką powieść napisał po angielsku, bo mimo że jest Polakiem, nigdy nie mieszkał w Polsce. Stąd pochodzą jego rodzice, którzy jeszcze przed wybuchem stanu wojennego wyemigrowali do Niemiec. Tam urodził się Tomek. - Nie wychowałem się w Polsce, ale o kraju nad Wisłą w moim domu rozmawiano każdego dnia - mówi Gali. Słuchając wspomnień rodziców, obcując z ich tęsknotą za ojczyzną wiedział, że musi o tym napisać książkę. - Czułem, że aby ta powieść w ogóle powstała muszę się przenieść do Polski, zamieszkać tu na trochę - przyznaje.

Został na całe trzy lata. Razem z nim przeniósł się tu także jego mąż Laurent. Być może dlatego właśnie opowieść o miłości Ludwika i Janusza wydaje się tak przekonywująca. Książka porównywana jest do twórczości André Acimana, Gartha Greenwella czy Alana Hollinghursta. Edmund White po przeczytaniu powieści napisał: "Jędrowski właśnie stał się międzynarodową gwiazdą", a magazyn Oprah Winfrey uznał, że "Płynąc w ciemnościach" to jedna z najważniejszych książek 2020 roku.