Pożar w Kalifornii niszczy luksusowe rezydencje gwiazd. Od kilku dni na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych szaleje Woolset Fire. Ogromny pożar sprawia, że mieszkańcy Malibu, Calabasas i Agoury muszą ewakuować się z domów, zostawiając cały swój dobytek. Dotychczasowy bilans jest przerażający - zniszczone zostało 7 tys. domów, zginęły co najmniej 44 osoby, a ponad 200 uznaje się za zaginione. Ogień rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie, nie oszczędzając domów znanych i bogatych celebrytów. Woolset Fire doszczętnie spalił wille m.in. Miley Cyrus, Robina Thicke, czy Gerarda Butlera. Ze swoich rezydencji musieli ewakuować się Gigi Hadid, siostry Kardashian, Lady Gaga, Orlando Bloom. Wielu celebrytów pokazało zniszczone posiadłości w swoich mediach społecznościowych. Zobacz, jak wyglądają domy gwiazd, które dotknął pożar w Kalifornii w naszej GALERII --->

Pożar w Kalifornii: płoną domy gwiazd

Pożar w Kalifornii zbiera coraz więcej ofiar. Prezydent USA, Donald Trump winą za Woolset Fire obarcza zarządców kalifornijskich lasów: 

"- Jedynym powodem tych ogromnych, śmiertelnych pożarów w Kalifornii jest nieodpowiednie zarządzanie. Co roku przeznaczane są miliardy dolarów, a tyle ludzi zginęło przez słabe zarządzanie. Jeżeli natychmiast nie znajdzie się rozwiązania, federalne fundusze zostaną obcięte" - powiedział Donald Trump.

Słowa Donalda Trumpa wywołały niemałe oburzenie. Kanadyjski rockman, Neil Young, który stracił swój dom na skutek pożaru oraz lider Guns N' Roses skrytykowali Donalda Trumpa za ignorowanie zmian klimatycznych. Nazwali prezydenta USA "żałosną i obłąkaną osobą". Z kolei Sebastian Bach, znany przede wszystkim z występów w amerykańskim zespole rockowym Skid Row, powiedział:

"- Jesteś najbardziej bezużyteczną istotą ludzką, która kiedykolwiek chodziła po ziemi. Może z wyjątkiem tych idiotów, którzy na ciebie głosowali."

Dlaczego gwiazdy winą za pożary w Kalifornii obarczają Donalda Trumpa? Przypomnijmy, że w ubiegłym roku prezydent Stanów Zjednoczonych wypowiedział paryskie porozumienie klimatyczne, które zobowiązuje 195 państw do utrzymania wzrostu średniej temperatury światowej poniżej 2 stopni Celsjusza do roku 2100. Trump odmówił zobowiązania się do realizacji postanowień przełomowego porozumienia paryskiego o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych, tymczasem udział USA w ich globalnej emisji wynosi 17,89 proc.