Tyran, megaloman i seksoholik – tak nazywają go niemieckie media. 68-letni monarcha uwielbia otaczać się przepychem i kobietami. Od marca 2020 roku, czyli od początku pandemii, rezyduje w czterogwiazdkowym hotelu Sonnenbichl w Garmisch-Partenkirchen, położonym naprzeciwko słynnej skoczni narciarskiej, a należącym do jego przyjaciela, biznesmena z Omanu. Kiedy wiosną wszystkie hotele w Niemczech były zamknięte, dla króla i jego licznej świty zrobiono wyjątek, bo deklarował, że chce tam tylko spędzić kwarantannę. Jednak Rama nie poddał się izolacji, widywano go, jak spaceruje po mieście.

Urządza też wycieczki do Monachium, Lipska i Hanoweru, wtedy osobiście pilotuje prywatnego boeinga. Jego ulubiony manewr podczas lądowania to bardzo niebezpieczny „touch and go”: dotknięcie pasa kołami maszyny, a następnie błyskawiczne poderwanie jej do lotu.

Ekscesy Ramy były już przedmiotem debaty w Bundestagu, niemieckie władze nie chcą jednak zadzierać z królem, który wydaje u nich miliony. On zapewnia, że nie łamie prawa międzynarodowego i nie kieruje Tajlandią z Niemiec, bo przecież odwiedza swój kraj. Bywa tam jednak rzadkim gościem, przylatuje, by podpisać dokumenty lub wziąć udział w państwowych uroczystościach, i natychmiast wraca do Bawarii.

Żony na wygnaniu

Oprócz służby i ochroniarzy towarzyszy mu w hotelu 20-osobowy harem. To również bulwersuje europejskie media. Część młodych kobiet znalazła się tam z własnej woli, licząc na przywileje i pieniądze, jednak, jak wykazało śledztwo brytyjskich dziennikarzy, niektóre z nich zostały wcielone do haremu siłą i są odurzane narkotykami. Król osobiście je wybiera, a jemu się nie odmawia.

Przed nim Tajlandią przez 70 lat rządził jego uwielbiany przez poddanych ojciec. Gdy zmarł w 2016 roku, w wieku 88 lat, Tajowie rozpaczali również z powodu fatalnej reputacji następcy tronu. Rama X oficjalnie został koronowany dopiero w 2019 roku, trzy lata po śmierci ojca. Liczono, że przez ten czas uda się wyciszyć liczne skandale, także obyczajowe, które wywoływał.

Większość czasu spędzał w Europie, gdzie fotografowano go w kasynach i na jachtach, ciągle z innymi kobietami. W wieku 25 lat ożenił się z kuzynką, ma z nią córkę, o ich losie nic nie wiadomo. Zostawił ją po roku, bo zakochał się w aktorce, która urodziła mu pięcioro dzieci. Pobrali się po kilkunastu latach związku, bo dopiero wtedy książę uzyskał rozwód, na który nie chciał się zgodzić jego ojciec. Już rok po ślubie oskarżył drugą żonę o zdradę, zarzutami wobec niej kazał wyplakatować mury pałacu oraz wygnał ją i dzieci z kraju.

Trzeci raz ożenił się w 2001 roku, z tancerką poznaną w barze, ma z nią syna. Trzy lata później uznał, że małżonka i jej krewni wykorzystywali koneksje na dworze do prywatnych celów, wtrącił do więzienia dziewięć osób, w tym swoich teściów, a żonę zamknął w areszcie domowym. Dziennikarze niedawno ją odnaleźli na tajskiej prowincji, ma ogoloną głowę, wolno jej wychodzić tylko do ogrodu.

Lepiej niż żony książę traktował swojego pudla Fufu. Mianował go marszałkiem lotnictwa, kazał uszyć odpowiedni mundur i buty. Wiele razy pies, ubrany w smoking, brał udział w przyjęciach dyplomatycznych, chodził po stole, wyjadał z talerzy zaproszonych gości i spijał trunki z ich kieliszków, o czym informował w swoich raportach ambasador USA. Po śmierci Fufu w 2015 roku zrozpaczony następca tronu zarządził czterodniowe ceremonie pogrzebowe, jego schorowany ojciec, który jeszcze wtedy panował, nie był w stanie temu zapobiec.

Konkubina w niełasce

1 maja 2019 roku, tuż przed swoją koronacją, książę poślubił Suthidę, stewardessę tajlandzkich linii lotniczych, którą poznał w samolocie. Nadał jej tytuł generała. Trzy miesiące później uroczyście ustanowił, w obecności żony, swoją drugą małżonkę – Sineenat, zwaną Koj, czym przywrócił poligamię, zniesioną w Tajlandii w 1932 roku, kiedy kraj nazywał się jeszcze Syjamem.

Koj, o 33 lata młodsza od Ramy, zrobiła błyskawiczną karierę. Skończyła szkołę pielęgniarską, potem została pilotem sił powietrznych i członkinią osobistej ochrony monarchy. Jako oficjalna konkubina uzyskała tytuł Nobliwej Towarzyszki Króla. Cieszyła się nim trzy miesiące, potem Rama wyrzucił ją z pałacu i pozbawił wszystkich tytułów.

Oficjalny komunikat mówił, że okazała się „niewdzięczna i nielojalna”: chciała mieć taką samą pozycję jak królowa, rywalizowała z nią i knuła intrygi. Gniew króla wygasł po 11 miesiącach, we wrześniu tego roku konkubina odzyskała swoją pozycję, przywrócono jej też stopnie wojskowe i odznaczenia. Gdy zjawiła się w Niemczech, Rama osobiście odebrał ją z lotniska.

Złość poddanych

W Tajlandii od lipca tego roku trwają demonstracje przeciwko władcy, organizowane przez młodych ludzi. To rzecz niezwykła, bo za obrazę członków rodziny panującej grozi w tym kraju do 15 lat więzienia. Dlatego miejscowe media nigdy nie informowały o wybrykach Ramy, ani jako następcy tronu, ani jako króla. Jednak cierpliwość poddanych, którzy zmagają się z epidemią i kryzysem gospodarczym, zaczyna się wyczerpywać, po raz pierwszy w historii monarcha jest tam otwarcie krytykowany.

Studenci na wiecach pytają: „Po co nam król, który mieszka w Niemczech? Czy stolicę Tajlandii przeniesiono z Bangkoku do Monachium?”. Hasła te wyświetlono nawet na fasadzie hotelu Sonnenbichl. Policja i wojsko coraz brutalniej rozpędzają demonstrantów, w listopadzie doszło do najpoważniejszych starć. Młodzi ludzie, którzy wychodzą na ulice już od pięciu miesięcy, nie zamierzają ustępować. Domagają się przeprowadzenia nowych wyborów, zmiany procedury wyłaniania premiera, którego nominuje rządząca krajem junta, oraz konstytucyjnego ograniczenia wpływów króla.

Teoretycznie Tajlandia przestała być monarchią absolutną w latach 30. XX wieku i król pełni teraz funkcję reprezentacyjną. Jednak w wyniku kolejnych przewrotów władzę w kraju obejmują wojskowi i pozostają w ścisłym sojuszu z tronem. Podobnie jest teraz. W 2014 roku premierem został generał, który obalił z pomocą armii poprzedni rząd. Potem założona przez niego partia wygrała wybory, nie były one jednak w pełni demokratyczne. Rama X po koronacji powiększył swoje uprawnienia. Mianował się marszałkiem i admirałem wszystkich sił armii, przejął też pełną kontrolę nad królewskim skarbcem, który przedtem był zarządzany przez niezależną instytucję.

Należy do najbogatszych monarchów świata, jego majątek ocenia się na 30 miliardów dolarów. Pewnie dlatego niemieckie władze, mimo nacisków mediów, przymykają oczy na jego ekscesy. A on ma dość pieniędzy, by w swoim kraju kupować lojalność generałów. Nie wiadomo, co będzie dalej. 15-letni syn władcy i jego trzeciej żony, jedyny, którego Rama uznaje za prawowitego następcę tronu, jest chory na autyzm. Mieszka na stałe w Bawarii, gdzie ojciec opłaca mu najlepsze terapie, ale raczej nie będzie mógł w przyszłości pełnić obowiązków króla, nawet gdyby zostały one ograniczone. Rama wydaje się niczym nie przejmować, zajmuje się głównie sobą, kobietami i trwonieniem fortuny. Przyszłość tajskiej monarchii i losy kraju są bardzo niepewne.

CZYTAJ TEŻ: Elżbieta II i jej sposób na długowieczność. Wiemy, w czym tkwi sekret!