Remigiusz Mróz udzielił właśnie obszernego wywiadu "Wysokim Obcasom". W ramach cyklu "Męska Końcówka" opowiedział ze szczegółami o swoim warsztacie pisarskim. Pisarz zdradził między innymi, jak wygląda jego rutyna związana z codzienną pracą nad swoimi powieściami. Autor bestsellerowych serii książek o Joannie Chyłce i komisarzu Forście opisał swoje codzienne przygotowanie do dnia pracy, który zaczyna od przebiegnięcia kilku kilometrów.

Przez parę lat biegałem po 15-17 kilometrów, ale w tej chwili dycha w tempie 5:30 na kilometr w zupełności mi do szczęścia wystarcza. (…) Oprócz tego mam stałą poranną procedurę startu - każdy pisarz musi ją mieć, bo siadanie do pustej kartki to właściwie jedna z najbardziej przerażających rzeczy, na jaką można się dobrowolnie porwać. Potrzeba jakiejś kotwicy. U mnie jest nią owsianka i prasówka w kolejności: TVN24, naTemat, CNN i reddit. A potem zaopatrzenie się w litr zielonej herbaty - czytamy.

Były partner Katarzyny Bondy zdradził, że aktualnie nie pracuje już tak dużo, jak we wcześniejszych latach. Na ten moment w ciągu dnia jest w stanie pisać od czterech od pięciu godzin dziennie. Nie pije wówczas kawy, nie pali papierosów i nie przeklina. Robi sobie za to kila przerw na przekąskę.

Remigiusz Mróz komentuje plotki o ghostwriterach

W wywiadzie udzielonym Oscarowi Dąbkowskiemu autor postanowił także rozprawić się w końcu ze spekulacjami dotyczącymi tego, ile osób pracuje na jego nazwisko. Autor jest w stanie wydawać kilka książek w ciągu roku (ma 34 lata i zawrotną sumę 46 powieści na koncie), co nigdy nie uchodzi uwadze krytyków literackich. Od kilku lat regularnie pojawiają się zatem plotki o tym, że na nazwisko Mroza pracuje nie tyle on sam, co cały sztab innych pisarzy. Czy to prawda?

I najważniejsze, tu poproszę o dokładną odpowiedź, bez cyfr po przecinku. Ile osób pisze książki wydawane pod nazwiskiem Remigiusz Mróz? - zapytał Oscar Dąbkowski.

Dwadzieścia cztery. I pół - odpowiedział z przekąsem Remigiusz Mróz.

Z takimi spekulacjami spotyka się pan niemal po każdej kolejnej premierze. Wielu krytyków i twórców nie może uwierzyć, że jest pan w stanie tak sprawie i regularnie tworzyć swoje opowieści - kontynuował dziennikarz.

Nie wiem, czy ktokolwiek jeszcze traktuje to serio - ale jeśli tak, to wciąż postrzegam to jako komplement. W gruncie rzeczy to przecież całkiem miły zarzut - podsumował pisarz.

Jak widać, Remigiusz Mróz nie bierze sobie już nawet spekulacji dotyczących jego domniemanych autorów widmo na serio. Co więcej, zapowiada, że w przyszłości zamierza pobić rekord książek wydanych pod nazwiskiem jednego autora. 

Najpierw muszę dogonić Kraszewskiego. A czuję, że on już gdzieś w zaświatach drży - zaznaczył Mróz.

Myślicie, że Remigiusz Mróz faktycznie napisze tyle książek, aby dzięki ich liczbie trafić do Księgi Rekordów Guinessa?