Długo wybierały produkty. Renée Zellweger już wcześniej przygotowała menu na uroczystą kolację we włoskim stylu, ale zakupy okazały się bardziej skomplikowane niż myślała. Na szczęście nie musiała ich robić sama. Towarzyszyła jej Gloria, matka Bradleya Coopera, z którym spotyka się od prawie pół roku. „Renée już dawno wpadła na ten pomysł. Gloria ma włoskie korzenie, więc nie miała problemów z wyborem kuchni. Poza tym bardzo chce się przypodobać mamie Bradleya. Może niedługo zostaną rodziną.” – komentowała przyjaciółka gwiazdy.

W delikatesach Giuseppe przy Sunset Boulevard w Los Angeles kupiły m.in. smakowe oliwy z oliwek, ser owczy pecorino, szynkę prosciutto, babkę drożdżową panettone, świeże oliwki i suszone pomidory. Nie zakupy były jednak najważniejsze. Zaprzyjaźniły się, spędzając razem czas. Gloria przyznała później, że jest zachwycona wybranką syna. Nie przeszkadzała jej nawet asysta śledzących gwiazdę paparazzich. To bardzo dobry znak. Bo Renée naprawdę zależy na tym, by związek z Bradleyem przetrwał jak najdłużej.

„Dużo zainwestowała w tę relację. Zmienia się dla niego, udowadnia, że jest tą kobietą, na którą czekał” – zdradzały magazynowi „People” znajome aktorki.

MIŁOSNE GNIAZDKO
Punkt pierwszy planu – kupno wspólnego domu – Renée „odhaczyła” jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Zaczęło się dość niewinnie. Bradley poprosił ukochaną, żeby pomogła mu znaleźć siedzibę na jego firmę producencką Indiana & 22nd. Z agentem nieruchomości skontaktowali się już razem. I kiedy aktor przedstawiał parametry wymarzonej posiadłości, Renée poprosiła, żeby pokazano im też inne rezydencje. „Zaskoczyła Bradleya, ale nie zastanawiał się długo. Praktycznie od razu zapalił się do jej pomysłu” – donosił magazyn „Star”. Gwiazda już wcześniej sugerowała partnerowi, że jego dom w Venice jest dla niej zbyt „kawalerski”. Miała tam co prawda miejsce na swoje rzeczy, ale nie mogła się przyzwyczaić do bardzo surowego, prawdziwie męskiego wystroju wnętrza. Drażniło ją też to, że bywały w nim inne kobiety, z którymi aktor spotykał się przed nią.

Nie szukali długo lokum. Obojgu wpadła w oko przytulna willa z czterema sypialniami w Pacific Palisades, spokojnej dzielnicy na wzgórzach okalających Los Angeles. Według agenta zamknięte osiedle zagwarantuje zakochanym trochę odpoczynku od czyhających na każde ich wspólne ujęcie paparazzich. Atrakcyjna była też cena. Mimo że Bradley chciał cztery miliony dolarów wyłożyć ze swojej kieszeni, Renée uparła się, by podzielili tę kwotę na pół. „Na szczęście mają podobną wizję, jak urządzą wymarzone gniazdko. Architekci już przygotowują projekt według ich wskazówek. Wiosną wszystkie prace remontowe powinny być już skończone” – dowiedzieli się dziennikarze magazynu „Star”. Dla Renée to podwójnie podniosła chwila. Gwiazda jeszcze niedawno zarzekała się, że nie wyprowadzi się z ukochanego Nowego Jorku. A teraz nie wyobraża sobie już życia w chłodnym klimacie Wschodniego Wybrzeża...

POZNAJ MOICH RODZICÓW
Oczarowanie Glorii i Charliego Cooperów było następnym punktem planu. Pierwsza okazja do poznania przyszłych teściów nadarzyła się już pod koniec listopada. Bradley zaproponował ukochanej, by pojechała z nim na Święto Dziękczynienia do jego rodzinnego domu w Filadelfii. „Początki były trudne. Renée, nieprzyzwyczajona do takich zwykłych spotkań, była usztywniona i zachowywała się sztucznie. Na szczęście wizyta trwała tylko dwa dni” – donosiły plotkarskie portale internetowe, powołując się na bliskich rodziny aktora. Po powrocie gwiazda zamartwiała się, że nie zrobiła dobrego wrażenia na rodzicach Bradleya. To jednak nie była prawda. Cooperowie bardzo ją polubili. „Spodobało im się to, że jest niezmanierowana. Nazwali ją skromną, normalną dziewczyną z sąsiedztwa, a w ich ocenie to największy komplement” – kończył serwis latimes.com.

Po świętach Bożego Narodzenia, które spędzili razem jeszcze w domu Bradleya w Venice Beach, i podczas których Renée w końcu była sobą, spodobała im się jeszcze bardziej. Według niepotwierdzonych informacji Charlie i Gloria dali nawet parze swoje błogosławieństwo.

PRECZ GWIAZDORSKIE NAWYKI
To była chyba najtrudniejsza zmiana w zachowaniu Renée. Aktorka po sukcesie pierwszej częsci „Bridget Jones” zyskała uwielbienie fanów, ale w środowisku nie miała najlepszej opinii. Zapracowała sobie na nią złym traktowaniem obsługi na planie czy dziennikarzy podczas wywiadów. „Była okropna. Zachowywała się jak diwa. Nic się jej nie podobało, stawiała zaporowe warunki, kiedy dostawała propozycje udziału w charytatywnych sesjach” – wspominał anonimowo jeden z byłych asystentów gwiazdy. Kiedyś nie do pomyślenia było to, żeby Renée wyszła gdzieś niewystylizowana.

 

Zmienił ją dopiero Bradley. „Podczas pierwszych randek wyglądali dość komicznie. On jest wyluzowany jeżeli chodzi o modę i najnowsze trendy. Zakłada po prostu to, w czym czuje się swobodnie, a najczęściej są to kraciaste koszule i bojówki. Renée natomiast na każde spotkanie szykowała się jak na rozdanie Oscarów. Seksowne kreacje i niebotycznie wysokie szpilki. Można było Bradleya wziąć za jej ochroniarza” – żartowały stylistki na łamach „In Touch”. Sytuacja zmieniła się dość szybko. Najpierw reporterzy kilka razy przyłapali parę w drodze na siłownię. Oboje w dresach, Renée bez makijażu. Jednak prawdziwe zdziwienie wywołały zdjęcia, na których w zwykłych, codziennych strojach wychodzą na obiad do restauracji. To wywołało wielką dyskusję w środowisku show-biznesu. „Można mieć piękne ubrania i puste serce. Ale po co? Ja, jak Renée, wolałabym zmienić garderobę na mniej rzucającą się w oczy, a suknie od Prady zastąpić takim facetem jak Bradley” – żartowała stylistka Rachel Zoe. Wszystkie liczące się modowe magazyny zauważyły zmianę image’u aktorki. Nikt go jednak nie skrytykował.

Po latach niepowodzeń w miłości Renée w końcu może cieszyć się prawdziwym szczęściem. Wspólni znajomi jej i Bradleya zdradzają, że aktorzy stanowią naprawdę dobraną parę. W mediach pojawiły się nawet informacje, że zakochani myślą o ślubie. Ponoć starają się też porozumieć w sprawie dzieci. Na razie Bradley nie jest przekonany do pomysłu powiększenia rodziny, ale jeżeli ich uczucia nadal będą kwitły w takim tempie, to chyba już tylko kwestia czasu, kiedy przejdą na wyższy poziom znajomości. A wtedy Renée w końcu będzie mogła utrzeć nosa wszystkim krytykom, którzy w gorszych dla niej chwilach wróżyli jej samotne i nieszczęśliwe życie.