Rihanna mocno przytyła, to fakt, ale czy naprawdę powinno to budzić aż takie emocje...? Przecież Rihanna nie musi być zakładniczką rozmiaru "S", jaki noszą gwiazdy nie tylko w Hollywood, ale również w Polsce. A Riri, jak wiadomo, zawsze była zbuntowaną "bad gal". Być może jej nowa waga jest więc kolejnym wyrazem buntu przeciw wtłaczaniu kobiet w niemożliwe do zrealizowania wzorce. Z ich powodu popadamy w depresję, cierpimy na zaburzenia odżywiania, mamy kompleksy. Z ideałem ciała w rozmiarze "S" lub nawet "XS" od lat walczą m.in. Beyonce, Lena Dunham, a także Amy Schumer. Czyżby właśnie do tego grona słynnych buntowniczek dołączyła Riri? To jedna z teorii. Druga głosi, że... Rihanna jest w ciąży! Jak sądzicie, pod grubymi warstwami czerwonej kreacji marki Giambattista Valli piosenkarka skrywa ciążowy brzuszek?

Rihanna w ogromnej czerwonej sukni pojawiła się na premierze nowego filmu Luca Bessona "Valerian i Miasto Tysiąca Planet" w Londynie. Na czerwonym dywanie tego wieczoru pozowała też modelka i aktorka Cara Delevingne w platynowej fryzurze typu pixie, ale to Rihanna (29) zrobiła na wszystkich największe wrażenie. Głównie ze względu na mocno wyeksponowane i wyraźnie większe niż zwykle piersi. Głęboki dekolt Rihanny przyciągał spojrzenia i obiektywy aparatów. Gwiazda zdawała się tym w ogóle nie przejmować. Wyglądała, jakby - mówiąc potocznie - miała gdzieś swoje dodatkowe kilogramy i nie zamierzała z ich powodu czuć się mniej seksowna czy mniej kobieca. Brawo, Rihanna!

ZOBACZ TEŻ: Rihanna, Bella i Gigi Hadid, a nawet księżna Kate - gwiazdy noszą polskie marki!

Rihanna w nowej, grubszej wersji jednak nie wszystkim się podoba. Zagraniczne media wyśmiewają jej wczorajszą stylizację, mówiąc, że Rihanna włożyła namiot. Dokładniej: wielki czerwony namiot. To zresztą kolejny raz, kiedy oryginalne i widowiskowe stylizacje Rihanny stają się obiektem drwin. Żartowano także z wyborów modowych Rihanny na tegorocznej Gali MET oraz na Festiwalu Filmowy w Cannes, a ostatnio pojawiły się absurdalne plotki, że Rihanna tyje, bo regularnie pali marihuanę. Podobno po wypaleniu tel substancji piosenkarka miewa napady wilczego głodu. Swój apetyt zaspakaja dopiero, gdy naje się do syta. A że zwykle dzieje się to późnym wieczorem, to Rihanna nie ma jak spalić pochłoniętych kalorii. Wierzycie w to?

Jedno jest pewne: waga Rihanny będzie dziś tematem numer jeden w mediach plotkarskich!