W dniach 11 do 22 maja, na Croisette zagości Robert De Niro. Sztandarowy aktor Coppoli, a jednocześnie rzadko zabierający głos włosko-amerykański artysta przyjął propozycję przewodniczenia obradom jury prestiżowego festiwalu. „Festiwal w Cannes to dla mnie szczególne miejsce. Jest to przecież jedna z najstarszych i najlepszych tego typu imprez na świecie” oświadczył aktor.

Najtrudniejszym zadaniem w tej funkcji jest dla niego obowiązek pozowania do zdjęć i uśmiechania się do tłumu. Ten wybitny aktor nie znosi, jak mówi „maskarady” na czerwonym dywanie. Umiłowanie sztuki kinowej jednak zwyciężyło. „Ponieważ pełniłem już tę funkcję dwukrotnie w latach 80-tych, wiem, że nie będzie to łatwe ani dla mnie, ani dla moich kolegów z jury, ale jestem zaszczycony propozycją pełnienia tak doniosłej roli” oświadczył geniusz, który swego czasu, po tym jak w związku z nie do końca wyjaśnioną sprawą dotyczącą prostytucji musiał świadczyć oraz spędzić kilkanaście godzin w areszcie, zarzekał się, że „jego noga nigdy więcej nie postanie we Francji”…

Przystojny brunet, raz charyzmatyczny mafiozo, raz zabawny gangster, zapisał się w pamięci widzów w wielu rolach, między innymi w „Łowcy jeleni”, „Nietykalnych”, „Ojcu chrzestnym 2” i oczywiście „Wściekłym byku”. Aktor nie boi się ani ról wymagających wysiłku fizycznego, ani drastycznej metamorfozy. Zmienia swój wizerunek w zależności od potrzeby, ma niebywałą zdolność wcielania się w najbardziej różnorodne i zaskakujące postaci, ale konsekwentnie unika machiny show biznesu. Według Gilles`a Jacoba i Thierry`ego Frémaux, którzy mają decydujący głos w sprawie Festiwalu w Cannes, „De Niro posiada zdolność kameleona, tworzy swoje postaci tak, że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić innego aktora na jego miejscu”.

Robert de Niro pojawił się na festiwalowych schodach już siedmiokrotnie. Ostatni raz w 2008 roku przy okazji obrazu „Co jest grane” Barry`ego Levinsona. Dwukrotnie został tu również nagrodzony Złotą Palmą: za „Taksówkarza” Martina Scorsese w 1976 roku oraz za „Misję” Rolanda Joffe`a w 1986.

Chociaż Bob udowodnił nam również niebywałą vis comica (na przykład w „Depresji gangstera” lub „Poznaj mojego tatę”), nie jest typem artysty, którego wszystko śmieszy. Tym bardziej, powierzona mu funkcja, wymagająca szczególnego dystansu, doskonale mu odpowiada. Z takim przewodniczącym, na pewno nie będzie przecieków na temat wyników obrad jury. Ale bądźmy też pewni tego, że jego bystremu oku nic nie umknie i rywalizacja będzie ostra!