Robert Lewandowski jest bezgranicznie zakochany w swojej córce Klarze. Przypomnijmy, dziecko Ani i Roberta Lewandowskich przyszło na świat 4 maja 2017 roku. Fani piłkarza i trenerki fitness oszaleli z radości. Dziewczynka natychmiast stała się internetowym fenomenem, a posty na Instagramie czy Facebooku z jej udziałem zyskują rekordowe ilości polubień i komentarzy. Doskonale sprawę z tego zdaje sobie sam Robert, który mimo internetowej popularności swojej córki wciąż nie zdecydował się pokazać publicznie jej twarzy. A jak traktuje ją na co dzień w domu? Na jak dużo pozwala Klarze? Sprawdź, co na ten temat piłkarz powiedział w tygodniku "Wprost". Nie zabrakło oczywiście pytań o zarobki i wydatki Lewandowskiego. Przeczytaj fragmenty PONIŻEJ.

Robert Lewandowski we „Wprost” o córce Klarze

Robert Lewandowski we Wprost” opowiedział o tym, jak wygląda jego rodzinna codzienność w domu w Monachium. Okazuje się, że poza rodzinnymi chwilami pełnymi ciepła i czułości, piłkarza w dużej mierze nie ma w domu. Lewandowski zdradził też, że córeczka nie śpi z nim i z jego żoną w łóżku, ale we własnym pokoiku. A co robią razem?

Wstajemy wcześnie rano, podobnie jak Klara. Nie śpi u nas w sypialni, tylko w swoim pokoju. Czasem budzimy się nawet wcześniej od niej. Mamy zasadę, że śniadania zawsze jemy razem, bo to okazja, że możemy pobyć ze sobą we trójkę.

Po śniadaniu idę na trening, wracam już po obiedzie. Jeśli nie mam innych obowiązków czy spotkań, bawię się z Klarą. Wieczorem usiądziemy, poczytamy książkę. Lubię też oglądać filmy, ale Ania jest bardziej książkowa. Staramy się, żeby weekendy były tylko dla nas, bo w poniedziałek, wtorek już wyjeżdżam na Ligę Mistrzów. Chodzimy wtedy z Klarą na spacer, bawimy się, rozmawiamy.

Robert Lewandowski we „Wprost” o zarobkach i wydatkach

Klara Lewandowska nie była jednak jedynym tematem, który dziennikarz tygodnika "Wprost" poruszył w rozmowie z piłkarzem. Robert Lewandowski opowiedział też o swoich zarobkach i o tym, że dziś już nie wstydzi się korzystać z drogocennych dóbr, na które go stać:

Rozmawiamy już godzinę. W tym czasie zarobiłeś 11 tys. zł.

Nie będę przepraszał nikogo za to, że zarabiam, a w Polsce ludzie często myślą, że muszą przepraszać za to, że mają pieniądze. Nie kupiłem też sobie Ferrari po to, żeby trzymać je w garażu. Nie będę przepraszać za to, że ciężko pracowałem i doszedłem do momentu, w którym jestem.

A na ceny w sklepach jeszcze patrzysz?

Pewnie, że patrzę. Na menu w restauracjach też. To, że mam pieniądze, nie oznacza, że będę płacił za coś trzy razy tyle, kiedy wiem, że to nie jest tyle warte.

Lewandowski przypomniał jednak, że nie zawsze tak było:

Mogę sobie pozwolić na wiele rzeczy; zarówno na to, czego potrzebuje jak też na to, o czym marzyłem. Mam na pewno szacunek do pieniądza, bo pamiętam czasy, kiedy mieszkaliśmy z Anią w komunalnym 45-metrowym mieszkaniu na Bielanach. Moim pierwszym autem był Fiat Bravo. Ania jeździła Matizem. Zarabialiśmy wtedy niedużo, starczało na bieżące potrzeby. Potem były coraz większe i większe pieniądze, ale wiemy też jak to jest, kiedy tych pieniędzy po prostu nie ma.