To, co wydarzyło się w połowie lipca nad jeziorem Piru, wstrząsnęło fanami serialu "Glee". Naya Rivera, amerykańska aktorka i piosenkarka, zginęła w wieku zaledwie 33 lat. Jak się okazało, Naya utonęła, ratując 4-letniego synka. Malec dopłynął samotnie łodzią do brzegu, zaś ciało Rivery wyłowiono z wody pięć dni później.

Naya Rivera nie żyje. Były mąż opłakuje matkę ich dziecka

Ryan Dorsey, były mąż Nayi Rivery, z którym aktorka miała swoje jedyne dziecko, dotychczas nie zabierał publicznie głosu w sprawie tragedii. Mężczyzna mimo rozwodu z Riverą utrzymywał z nią jednak przyjacielskie stosunki. Dorsey po niemal dwóch tygodniach od zdarzenia przerwał milczenie i w mediach społecznościowych zamieścił pożegnanie skierowane do swojej byłej żony:

To jest takie nie fair... Nie wystarczy słów, by opisać lukę, jaką zostawiłaś w sercach wszystkich. Nie mogę uwierzyć, że tak teraz wygląda życie. Nie wiem, czy kiedykolwiek w to uwierzę - czytamy.

Dopiero co tu byłaś... Dzień wcześniej pływaliśmy  z Josey'em. Życie jest niesprawiedliwe. Nie wiem, co powiedzieć... Jestem wdzięczny za nasz czas i podróż, która nas połączyła i dała nam najsłodszego i najmilszego małego chłopca, o jakim tylko mogliśmy marzyć. Pamiętam, że czasem wkurzałaś się na mnie: "Ryan, czy możesz przestać snapchatować". Haha. Cieszę się, że cię nie słuchałem, bo mam setki, a może i tysiące snapów i filmików, które Josey będzie miał na zawsze i będzie wiedział, że jego mamusia kochała go bardziej, niż życie, i to, jak dobrze bawiliśmy się razem, kiedy dorastał. W życiu liczą się dobre i złe momenty, ale dzięki Josey'owi te złe są nieco łatwiejsze, bo część ciebie zawsze z nami będzie. On nigdy nie zapomni, skąd pochodzi. Zawsze będziemy cię kochać. Kocham cię, Meep - napisał Ryan.

SPRAWDŹ TEŻ: Klątwa "Glee": seria tragedii i skandali z udziałem ekipy serialu trwa