We wtorek wieczorem Ryszard Rynkowski został zatrzymany przez policję w swoim domu w Brodnicy w kujawsko-pomorskim. Piosenkarz podczas zatrzymania miał wymachiwać bronią i grozić, że popełni samobójstwo. Jak potwierdziła potem policja, Rynkowski był ewidentnie po wpływem alkoholu. Po dłużej chwili negocjacji funkcjonariusze zmusili go, by oddał pistolet, na który miał pozwolenie. Piosenkarz na to przystał i oddał się w ręce funkcjonariuszy. 

HOT NEWS: RYSZARD RYNKOWSKI zatrzymany przez policję. Chciał popełnić samobójstwo?

Wokalista spędził noc w areszcie, po czym nad ranem w środę trafił do szpitala psychiatrycznego w Świeciu. Do tej pory fani piosenkarza mogli bazować jedynie na doniesieniach prasy. Nikt z otoczenia artysty nie chciał się wypowiadać w tej sprawie. Aż do dzisiaj. Głos zabrał w końcu jego menadżer, który zbagatelizował rewelacyjne doniesienia portalu RMF24.pl.  Według oświadczenie menadżera Rynkowskiego, wokalista miał po prostu ostatnio gorszy czas:

Badanie alkomatem wykazało, że w jego organizmie był alkohol, ale nie był pijany. Miał po prostu słabszy dzień. Żona zadzwoniła na policję i go zatrzymali.

Tak zdawkowo w rozmowie z portalem WirtualnaPolska.pl do kwestii zatrzymania Rynkowskiego odniósł się Bogdan Zep.

ZOBACZ TEŻ: TOMA HANKS też jest załamany wyborem Trumpa na prezydenta

Nieco inne spojrzenie na zatrzymanie popularnego piosenkarza ma jednak brodnicka policja. Jej rzeczniczka, Agnieszka Łukaszewska, opisała całe zdarzenia w rozmowie z Super Expressem:

O godzinie 23:15 otrzymaliśmy telefoniczne zgłoszenie o 65-letnim mężczyźnie, który biega po ogrodzie z bronią i wykrzykuje w kierunku bliskich, że odbierze sobie życie. Policjantom udało się nakłonić mężczyznę do dobrowolnego oddania broni. W jego domu zabezpieczono kolejną broń, na którą mężczyzna miał pozwolenie i amunicję. Policjanci od mężczyzny wyczuli woń alkoholu, został więc zatrzymany do wytrzeźwienia w naszej jednostce. Rano został przewieziony na konsultację lekarską.

Przyznacie, że ta relacja nie wygląda, jak opis jedynie gorszego dnia. I choć zapewne menadżer Rynkowskiego będzie chciał teraz wyciszyć sprawę, to coś nam się wydaje, że nie zniknie ona szybko z czołówek polskich gazet…