Żona Artura Boruca na swoim Instagramie skrytykowała influencerki, które mimo panującej we Włoszech epidemii koronawirusa, zdecydowały się wziąć udział w Tygodniu Mody w Mediolanie, a następnie pojechały prosto do Paryża. Sara Boruc, która regularnie bywa na pokazach mody, w tym roku zdecydowała się odpuścić wyjazd na fashion week, aby nie narażać się na ryzyko zarażenia. Przypomnijmy, że koronawirus rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, a przypadki zachorowań odnotowano nie tylko w Chinach, ale również w 30 innych krajach. Duże ryzyko zakażenia istnieje obecnie we Włoszech, gdzie stwierdzono ponad 320 przypadków zarażenia wirusem, a 11 osób nie udało się uratować.  

Sara Boruc o koronawirusie we Włoszech

Sara Boruc opublikowała na stories dane dotyczące śmiertelności wywołanej koronawirusem we Włoszech oraz komentarz: - Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego tygodnie mody w ogóle się odbywają? Paryż nie wydaje się być dobrym pomysłem, kiedy wszyscy jadą tam prosto z Mediolanu... Ciężko nie zgodzić się z jej pełnym wątpliwości wpisem. W Mediolanie sprawa koronawirusa traktowana jest bardzo poważnie: teatr La Scala odwołał wszystkie spektakle, zamknięto szkoły, sklepowe półki pustoszeją. Na ulicach panują pustki, a mieszkańcy nie ruszają się nigdzie bez maseczek oraz rękawiczek.

Giorgio Armani na tyle przejął się epidemią koronawirusa, że jego pokaz na mediolańskim tygodniu mody odbył się bez udziału publiczności. Myślicie, że inni projektanci powinni pójść jego śladem, a blogerki zrezygnować z udziału w show?

SPRAWDŹ TEŻ: ALICJA SZEMPLIŃSKA o krytyce i wsparciu od Barona: "Hejt mnie nie obchodzi"