Sara Boruc doskonale odnalazła się w świecie mody. Choć jej własna marka odzieżowa ma dopiero pół roku, udało się już jej zaistnieć w Hollywood. W projektach The Mannei regularnie pokazują się bowiem nie tylko topowe influencerki modowe, ale także największe gwiazdy amerykańskiego show-biznesu. Do tej pory w ubraniach brandu żony Artura Boruca można było oglądać chociażby Kendall Jenner, Megan Fox czy Hailey Bieber.

ZOBACZ: Oto gwiazdy, które pokochały projekty od Sary Boruc [GALERIA]

Sara Boruc o polskich celebrytkach

Sara Boruc ujawniła, że od czasu, gdy o jej marce zaczęło się robić głośno za granicą, zainteresowały się nią także rodzime celebrytki. Założycielka The Mannei ubolewa jednak nad tym, że gwiazdy, które ewidentnie stać byłoby na zakup jej projektów, kierują do niej prośby o darmowe wypożyczenie ubrań.

To jednak nie wszystko. 36-latka zdradziła, że gdy im odmawia, te... obrażają się na nią i przestają obserwować jej profil na Instagramie.

Polska nie przestaje mnie zaskakiwać. Wyobraźcie sobie, że są osoby w polskim show biznesie - nie będę nazywać ich gwiazdami - które mnie "odśledzają", bo im nie pożyczam rzeczy z mojej marki. Czaicie to? Bo ja nie ogarniam. Szczególnie, że to są osoby, które totalnie stać, żeby sobie kupiły te rzeczy, wsparły młodą markę - wyznała w niedzielę na instastory.

Boruc domyśla się, że zachowanie celebrytek wynika z tego, że inne polskie marki od lat zgadzają się na taką formę współpracy z influencerami i gwiazdami show-biznesu.

To, że ja mam pieniądze prywatnie, nie oznacza, że moja marka ma pieniądze i że jej się nie przydają pieniądze. Nie rozumiem, dlaczego młoda marka ma obdarowywać bogate, rozpuszczone osóbki, a te osóbki nie dają nic w zamian tej marce. Myślę, że to tak działa ze wszystkimi markami w Polsce i to jest bardzo przykre. Taka anegdotka z rana.

Na koniec Sara podkreśliła, że to nie ona zajmuje się osobiście podejmowaniem decyzji o wypożyczaniu czy wysyłaniu ubrań The Mannei konkretnym gwiazdom.

W każdym razie nie obrażajcie się na mnie, gwiazdy. Ja nie jestem w mojej firmie od decydowania, komu pożyczamy, komu dajemy i tak dalej - dodała.

Myślicie, że słowa Sary Boruc dadzą niektórym do myślenia?