Sara Boruc przeżywa obecnie trudne chwile. Założycielka marek biżuteryjnych i odzieżowych, a prywatnie żona piłkarza Artura Boruca, poważnie martwi się o swoje zdrowie. Popularna 35-latka w poniedziałek odezwała się do swoich obserwatorów na Instagramie, aby opowiedzieć im o powodzie swojego obniżonego w ostatnim czasie nastroju. Okazuje się, że około miesiąc temu Sara podczas samobadania piersi wykryła u siebie niepokojący guzek.

Jakieś cztery tygodnie temu odkryłam, że mam w piersi jakąś zmianę - mówi na InstaStory.

Piękna WAG przyznała się, że początkowo nieco bagatelizowała problem.

- No i co? Na początku wypierałam informację. Starałam się skupiać na innych rzeczach. (...) Byłam w trakcie przeprowadzki, dzieciaki zmieniały szkołę, więc łatwo było to odsunąć na dalszy plan - wyznaje.

Boruc-Mannei nie ukrywa jednak, że myśl o zmianie w piersi nie dawała jej spokoju.

Codziennie jak wieczorem się kładłam spać, to o tym myślałam i codziennie jak wstawałam rano, to też o tym myślałam - wspomina.

W końcu zdecydowała się więc wybrać do lekarza.

W końcu po dwóch czy trzech tygodniach, wstyd się przyznać, zdobyłam się na odwagę, i umówiłam się na USG. No i na USG okazało się jednak, że będzie konieczna biopsja - zdradza.

Sara Boruc stresuje się, czekając na wyniki biopsji mammograficznej

Sara Boruc ujawniła, że wciąż nie zna wyników biopsji i szczerze wyznała, że jest to dla niej bardzo stresujące przeżycie.

- Nie opowiadam wam o tym, dlatego, że mam już wyniki i wszystko jest okej - nie mam, czekam. Czekanie jest najgorsze. Minął już tydzień. Myślę, że w tym tygodniu będę miała te wyniki. Trzymajcie za mnie kciuki. Ja staram się być dobrej myśli, chociaż nie jest łatwo - mówi na InstaStory, ledwo powstrzymując łzy.

Żona Artura Boruca zaapelowała do swoich odbiorców, aby dbali o swoje zdrowie i regularnie wykonywali badania. Dodatkowo zachęciła do profilaktyki wszystkie kobiety, wyznając, że biopsja cienkoigłowa, której sama się poddała, jest bezbolesna.

- Ale po co wam to opowiadam? Po to, żebyście się badali, żebyście się badały dziewczyny, chłopaki oczywiście też. To nic nie boli. To jest taki pusty frazes. Wszyscy mówią: badajcie się. Róbcie to regularnie, bo to jest bardzo ważne. Badajcie się też sami. ja to sama wykryłam i dzięki temu bardzo szybko zadziałałam. Róbcie to dla siebie, bo oszczędzicie sobie stresów i bólu - opowiada.

Sarze życzymy dużo zdrowia i liczymy na to, że wkrótce poinformuje nas o pomyślnym wyniku badania.

ZOBACZ TEŻ: Sara i Artur Borucowie wracają do Polski. "Zobaczymy, co przyniosą kolejne dni"