Gwałtowny manewr hamowania sprawił, że samochód uderzył w stojące na poboczu drogi kartony. Widzowie już wtedy spodziewali się najgorszego. O dziwo, Hanka Mostowiak wyszła z tego wypadku bez szwanku. Dopiero kilka minut później okazało się, że stresująca sytuacja spowodowała pęknięcie tętniaka mózgu i śmierć jednej z głównych bohaterek „M jak Miłość”...

Małgorzata Kożuchowska z serialem związana była przez 11 lat. Ostatnio jednak równocześnie pracowała na planie „Rodzinki.pl”. A to jest niezgodne z „kodeksem  telewizyjnym”, który wyraźnie mówi, że można grać pierwsze skrzypce tylko w jednej produkcji tego typu. Kwestią czasu była decyzja producentów o „likwidacji” etatu w „M jak Miłość”. Portale internetowe donosiły także o konflikcie Kożuchowskiej z główną scenarzystką telenoweli Iloną Łepkowską. Ale to akurat są niepotwierdzone plotki. Czyli inaczej niż w przypadku Nicollette Sheridan, o której sporze z Markiem Cherrym, twórcą „Gotowych na wszystko”, trąbiły nie tylko amerykańskie magazyny. Serialowa Edie Britt według Sheridan była tak samo ważna w fabule jak cztery główne bohaterki. „To nieodłączny element krajobrazu Wisteria Lane. Niestety, mam wrażenie, że jest ktoś, kto ma na ten temat inne zdanie. Marc od początku nie lubił Edie. Stworzył ją na podobieństwo osoby, która bardzo zalazła mu za skórę. Dlatego tak desperacko chce jej się teraz pozbyć. Ma problem z rozróżnieniem prawdy od fikcji” – Sheridan tłumaczyła w wywiadzie dla pisma telewizyjnego na chwilę przed „śmiercią”. Na reakcję Cherry’ego nie trzeba było długo czekać. „Edie przespała się chyba z każdym facetem w okolicy. Sprawiła też mnóstwo problemów. Co jeszcze mogłaby zrobić zaskakującego?” – pytał przewrotnie. Odpowiedzi udzielił kilka dni później w jednym z odcinków piątego sezonu. Roztrzęsiona Edie wsiadła do samochodu. W trakcie jazdy próbowała wysłać SMS i z trudem ominęła przechodnia. Cherry nie pozwolił jej jednak wjechać w kartony. Miał inny pomysł. Auto prowadzone przez  Britt staranowało słup telefoniczny. I kiedy wysiadła z niego o własnych siłach, została porażona prądem z zerwanego kabla. Przed śmiercią zdołała tylko powiedzieć: „Umarłam, tak jak żyłam, jako główna atrakcja miasteczka”.

UFO istnieje?

Wierzył w zjawiska paranormalne. Nie ma się jednak co dziwić, ponieważ stykał się z nimi na co dzień. O kim mowa? O Foxie Mulderze, agencie specjalnym FBI. Razem z agentką Daną Scully wyjaśniali najbardziej nieprawdopodobne zagadki w serialu „Z archiwum X”. I mimo że niektórym może się to wydawać niemożliwe, nawet taka praca jest w stanie się znudzić. W trakcie zdjęć do siódmego sezonu David Duchovny, odtwórca głównej roli, oznajmił producentom, że ma już dość. Zasugerował, że tylko pokaźna podwyżka może zmienić jego decyzję. „Był wtedy prawdziwą gwiazdą telewizji. To normalne, że zaczął szukać nowych wyzwań. Chciał też być odpowiednio wynagradzany za swoją pracę, skoro serial cieszył się tak dużą popularnością” – tłumaczyli znajomi aktora. W rozmowie z Chrisem Carterem, twórcą „Z Archiwum X”, zaznaczył jednak, że nie chce umierać na planie. W ostatnim odcinku sezonu siódmego (maj 2000 rok) agent Fox zostaje porwany przez UFO, a wakat w archiwum zajął agent John Doggett grany przez Roberta Patricka.

Niestety, Duchovnemu rozbrat z serialem nie wyszedł na dobre. Filmy kinowe z jego udziałem nie okazały się kasowymi hitami, dlatego zadzwonił do Cartera. A on, żeby podnieść coraz słabsze notowania show, zgodził się na powrót gwiazdora marnotrawnego. Nie była to jednak praca na cały etat jak wcześniej. Fox Mulder po powrocie na Ziemię musiał ukrywać się przed ścigającymi go ludźmi „Palacza”. W sezonie ósmym i dziewiątym pojawił się tylko w kilku epizodach.

Ofiara wojennej zawieruchy

Musiał ogarnąć wesołą gromadkę. A to nie było łatwe. W szpitalu polowym numer 4077 znajdowały się same indywidua – „Sokole Oko” Pierce, Trapper” McIntyre, „Gorące Usta” Houlihan czy wszędobylski „Radar” O’Reilly. Nieco wycofany podpułkownik Henry Blake sympatię widzów serialu „M.A.S.H” zyskał mądrością i spokojem. Mimo że w czasie wojny z Koreą do prowizorycznej kliniki trafiały najcięższe przypadki prosto z frontu, Blake umiał zadbać o morale swoich lekarzy. „Przede wszystkim nie wtrącał się, kiedy robiliśmy coś sprzecznego z regulaminem – pędziliśmy bimber czy podrywaliśmy sanitariuszki” – wspominał Alan Alda, czyli „Sokole Oko”. „Jego postać mogła wydawać się mniej ważna, ale tak naprawdę był klamrą, która spinała cały ten bałagan” – dodawał. Niestety, McLean Stevenson, który wcielał się w dobrodusznego Henry’ego, podczas zdjęć do trzeciego sezonu oznajmił producentom, że nie przedłuży kontraktu. „Miałem w planach własny show. Nie chciałem, by widzowie dostali rozdwojenia jaźni” – tłumaczył w 1975 roku. Scenarzyści podjęli wtedy szokującą decyzję. Pierwszy raz w historii seriali komediowych widzowie mieli dowiedzieć się o śmierci jednego z głównych bohaterów. 

 

Ostatni odcinek nagrywano w podniosłej atmosferze. Ekipa była przekonana, że Henry Blake, dzięki wzorowej służbie, zostanie odesłany do domu. Scenarzysta Larry Gelbart specjalnie nie udostępnił kartki ze sceną, w której „Radar” zawiadomił personel o zestrzeleniu samolotu z ich byłym dowódcą na pokładzie. „Wiedział o tym tylko Alan Alda. Na planie było wtedy mnóstwo osób. Wszyscy czekali na przyjęcie po ostatnim klapsie. Kiedy ludzie zaczęli otwierać szampana, wręczyłem im brakującą część scenariusza. To był dla nich szok. Szybko ustawili się przy stołach operacyjnych, a Gary Burghoff, czyli „Radar” ćwiczył swoją wypowiedź” – wspominał Gelbart. Pierwsze ujęcie wyszło świetnie. W chwili gdy Burghoff przekazał złe wieści, aktorzy pozwolili sobie na improwizację. Niektórzy krzyczeli, że to niemożliwe, inni płakali. Każdy na swój sposób pożegnał Blake’a. Z powodu błędów technicznych ta scena musiała zostać powtórzona. „Byłem zdruzgotany. Wszyscy mieliśmy świadomość, że nie uda nam się odtworzyć tej wyjątkowej atmosfery z pierwszego ujęcia” – tłumaczył Gelbart. Powtórka okazała się jednak jeszcze lepsza. „Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. „Radar” tak samo przekonująco zawiadomił przyjaciół o śmierci Henry’ego. Reszta aktorów tym razem zareagowała ciszą. Po kilku sekundach komuś upadł skalpel. Dźwięk uderzającego metalu o podłogę był jedynym, który zarejestrowała taśma filmowa. Nie wymyśliłbym tego lepiej” – kończył Gelbart.

Zbyt krnąbrna

Kłóciła się ze wszystkimi koleżankami z planu. To jednak nie było najgorsze. Shannen Doherty, czyli Brenda Walsh z „Beverly Hills 90210”, całkowicie dezorganizowała pracę na planie serialu. Notorycznie spóźniała się na zdjęcia, nie pamiętała swoich kwestii, a nawet zjawiała się w pracy pod wpływem alkoholu i innych środków odurzających. „Shannen nie umiała poradzić sobie z popularnością. Uderzyła jej sodówka do głowy. Skandale w klubach nocnych, szalone imprezy do białego rana, taka była jej codzienność. »Beverly Hills 90210« było tylko dodatkiem do kolorowego życia” – pisał w 1994 roku magazyn „People”. Szefowie stacji FOX próbowali wszystkiego, żeby uspokoić aktorkę. W tę sprawę zaangażował się sam Aaron Spelling, telewizyjny geniusz i główny producent serialu. Spokojne rozmowy nic jednak nie dawały. Nawet groźba zerwania kontaktu nie utemperowała młodej gwiazdy. W końcu Spelling podjął ryzykowną decyzję. Wysłał Brendę do Londynu na studia w Royal Academy for Dramatic Arts. Najpierw tylko na rok, ale kiedy okazało się, że serial radził sobie bez niej, nie wrócił już do negocjacji z Shannen.

Animozje w lekarskim światku

Przez pierwsze dwa sezony praca na planie serialu „Chirurdzy” przypominała sielankę. Nawet producenci byli zaskoczeni świetną atmosferą podczas zdjęć. Problemy zaczęły się w październiku 2006 roku. I były na tyle poważne, że od razu zainteresowały się nimi media. Chodziło o szczegóły wielkiej kłótni pomiędzy Isaiahem Washingtonem (dr Preston Burke), a T.R. Knightem (dr George O'Malley) i Patrickiem Dempseyem (dr Derek Shepherd).

Najpierw Isaiah, który za swoją rolę otrzymał trzy branżowe nagrody, miał wykazać brak tolerancji dla orientacji seksualnej Knighta, nazywając go „pedałem”. Później obrzucił stekiem wyzwisk Dempseya próbującego bronić kolegi. Dziennikarze byli zachwyceni gorącym tematem, a szefowie ABC za wszelką cenę próbowali opanować zamieszanie. Już kilka dni po awanturze Washington publicznie przeprosił za użycie „niewłaściwych słów na planie”. To jednak nie poprawiło atmosfery wśród ekipy „Chirurgów”. Szczególnie że Isaiah, który zapisał się na kurs kontrolowania gniewu i spotykał się z przedstawicielami środowisk homoseksualnych, wciąż prowokował opinię publiczną. W styczniu 2007 roku podczas rozdania Złotych Globów żartował, że kocha gejów. „Naprawdę. Uwielbiam ich. Chciałbym być gejem” – mówił wyraźnie rozbawiony. Zaznaczył też, że nigdy nie obraził T.R. Knighta. Producenci „Chirurgów” znowu musieli  zareagować.

Isaiah został zawieszony na kilka tygodni. Dopiero pod koniec stycznia mógł wrócić na plan. Nie wiedział jednak, że będą to jego ostatnie chwile w obsadzie serialu. Żeby nie dezorganizować pracy, menedżerowie ABC pozwolili mu dograć do wakacji. Dopiero w ostatnich odcinkach z jego udziałem scenarzyści wprowadzili odpowiednie zmiany. Doktor Preston Burke zerwał ze swoją narzeczoną Christiną Yang i wyprowadził się z ich mieszkania. Po prostu zniknął. „Jestem wściekły jak jasna cholera. Nigdy więcej nie chcę mieć już z nimi nic wspólnego” – Isaiah pisał w oświadczeniu dla prasy. Później wielokrotnie wracał do słynnego konfliktu. „Zwolnili nie tego faceta. To T.R. był wszystkiemu winny, a całą sprawę wykorzystał, by zwiększyć swoją popularność i gażę w serialu. Poza tym nigdy nie obraziłem Patricka Dempseya. To on użył wobec mnie epitetów. Kiedy chciałem się z nim skonfrontować, uciekł. Jest zwykłym tchórzem” – opowiadał Isaiah.

Niebezpieczny nałóg

Praktycznie w każdym odcinku „Dwóch i pół” Charlie Harper uwodził piękną kobietę. Charlie Sheen, który wcielał się w jego postać, żył bardzo podobnie. Może właśnie dlatego tak świetnie odnajdował się na planie sitcomu. Dzięki rewelacyjnym wynikom oglądalności Sheen był najlepiej opłacanym aktorem telewizyjnym – za odcinek show inkasował aż dwa miliony dolarów. To mu jednak nie wystarczało. Podczas negocjacji kontraktów przed dziewiątym sezonem Charlie zażyczył sobie 50-procentowej podwyżki. I mimo sprzeciwu Chucka Lorre, twórcy serialu, był nieugięty.

W końcu po kilku tygodniach negocjacji wiadomo było już, że panowie się nie dogadają. Lorre zaczął nawet przebąkiwać, że Harper niedługo zniknie z ekranu... Intryga była prosta. Charlie poślubił w końcu zakochaną w nim niezrównoważoną sąsiadkę Rose. Podczas ich miesiąca miodowego w Paryżu żona przyłapała go w łóżku z dwoma kobietami. Na zemstę nie trzeba było długo czekać. Już na drugi dzień Charlie miał nieszczęśliwy „wypadek” w metrze. „Potknął się i wpadł pod pociąg. Jego ciało eksplodowało jak balon wypełniony mięsem” – tak pogrążona w żałobie Rose zeznawała francuskim policjantom.