Sheryl Crow w rozmowie z "The Independent" ujawniła nieznane dotąd fakty dotyczące początków jej kariery. Frank DiLeo, który w latach 80. był managerem Michaela Jacksona, miał ją molestować podczas trasy koncertowej. Z ust wokalistki padły poważne oskarżenia.

Manager Michaela Jacksona, Frank DiLeo molestował Sheryl Crow?

Sheryl Crow oskarżyła nieżyjącego managera Michaela Jacksona, Franka DiLeo o molestowanie seksualne. Mężczyzna miał wielokrotnie napastować ją podczas trasy koncertowej, która miała miejsce w latach 80. i grozić, że zniszczy jej karierę, jeśli mu się przeciwstawi. 

Naiwność to piękna rzecz. To było niesamowite pod każdym względem dla młodej osoby z małego miasteczka móc zobaczyć świat i pracować z prawdopodobnie największą gwiazdą popu. Jednocześnie przeszłam przyspieszony kurs egzystowania w branży muzycznej - powiedziała Crow.

Wokalistka przyznała także, że kiedy wróciła do domu po zakończeniu trasy, popadła w depresję. Co więcej, prawnik zasugerował jej, że jedynym wyjściem jest poddanie się DiLeo i kontynuowanie kariery. Dziś artystka czynnie wspiera działania w ramach #MeToo.

To bardzo ciekawe wrócić myślami do tamtych wydarzeń, przyjrzeć się tamtym doświadczeniom i odnieść je do obecnej rzeczywistości - przyznała w rozmowie z "The Independent". Stoczyłam walkę z molestowaniem seksualnym, które miało miejsce podczas trasy koncertowej z Michaelem Jacksonem, a teraz rozmawiam na ten temat w środku ruchu #MeToo… Odnoszę wrażenie, że przeszliśmy długą drogę, ale czuję, że to nie koniec - powiedziała.

Przypomnijmy, piosenkarka w 1993 roku nawiązała do nadużyć, których doświadczyła. W utworze "The Na-Na Song" zaśpiewała:

"Frank DiLeo’s dong / Maybe if I’d him I’d have had a hit song" - tłum. (wulg.) Penis Franka DiLeo / Może gdybym go miała, miałbym hit".

ZOBACZ TAKŻE: Marilyn Manson pozwany za przemoc seksualną. Aktorka "Gry o tron" oskarża też menedżera artysty