Reprezentacja Polski w piłce nożnej mężczyzn we wtorek zremisowała z Rosją 1:1. O wiele więcej niż o przebiegu i wyniku samego meczu mówi się jednak w mediach o tym, co wydarzyło się na boisku tuż po końcowym gwizdku sędziego. Na wypełnionym (do połowy) po raz pierwszy od dawna dzięki luzowaniu obostrzeń stadionie we Wrocławiu doszło bowiem do skandalicznego incydentu.

Polska - Rosja. Kibice wbiegli na murawę

Jak donoszą serwisy sportowe, dwóch kibiców Biało-Czerwonych po zakończeniu towarzyskiego spotkania, łamiąc wszelkie przepisy, zbiegło z trybun, przedarło się przez ochronę i weszło na murawę. Jeden z nich podbiegł do występującego na pozycji napastnika Jakuba Świerczoka i przybił z nim "piątkę", objął go i odbył z nim krótką rozmowę.

Z kolei drugi z nieproszonych gości na murawie prosił członków polskiej kadry o autografy. Podpis na nadgarstku ubranego w czerwony strój fana złożył m.in. debiutujący tego dnia w reprezentacji Polski 22-letni obrońca, Tymoteusz Puchacz.

Co ciekawe, radosne, ale skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie kibiców może grozić skierowaniem zawodników na dodatkowe testy, a nawet na przymusową kwarantannę i odizolowanie ich od pozostałych reprezentantów. Pomimo tego, że polscy sportowcy są już zaszczepieni przeciwko COVID-19, w dobie pandemii koronawirusa takie zajścia wciąż są bowiem kwalifikowane jako stworzenie zagrożenia dla piłkarzy.

Warto dodać, że Polska rozegrała mecz z Rosją w eksperymentalnym składzie. Nowy selekcjoner, Paulo Sousa, dał szansę zamiennikom. Gwiazdy reprezentacji, czyli m.in. Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny i Kamil Glik, oglądali całe spotkanie z trybun.

ZOBACZ TEŻ: Paulo Sousa został selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski. Kim jest nowy opiekun kadry narodowej?