Tomasz Chada nie żyje. Krążące w mediach szokujące doniesienia o śmierci popularnego rapera potwierdziły się 19 marca. Kontrowersyjny artysta zmarł w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku, dokąd został przewieziony ze względu na wybuch agresji w szpitalu w Mysłowicach. Chada trafił tam ze względu na poważny uraz kręgosłupa, którego doznał wyskakując z okna na trzecim piętrze. Prokuratura postanowiła zbadać okoliczności śmierci rapera. Śledczy chcieli sprawdzić, czy przypadkiem nie miało miejsce przekroczenie uprawnień przez policjantów oraz pracowników szpitali w Rybniku i Mysłowicach.

Tomasz Chada - wyniki sekcji zwłok

Jak donosi informator katowickiej "Gazety Wyborczej", wykluczono, że raper zmarł na skutek interwencji funkcjonariuszy policji, którzy go obezwładnili. Jedynym środkiem przymusu bezpośredniego zastosowanym wobec Chady były kajdanki. Nie ma mowy o użyciu paralizatora, ani gazu. Przyczynę śmierci Tomasza Chady definitywnie mają wskazać wyniki badań toksykologicznych. Jak nieoficjalnie donoszą media, w koszu sali szpitalnej w Mysłowicach policja znalazła bowiem woreczek z zieloną substancją.

- Przypuszczamy, że Tomasz Ch. mógł dostać to w prezencie od dwóch kolegów, którzy odwiedzili go w szpitalu w sobotę. Teraz ich szukamy - powiedział jeden oficer policji.

Tajemnicza substancja z woreczka w koszu na śmieci jest już badana w laboratorium kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Na wyniki badań trzeba będzie jeszcze trochę zaczekać.