Sonia Bohosiewicz jest gwiazdą nowej "Gali". Aktorka przebywa właśnie na 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do Konkursu Głównego zakwalifikował się film, w którym występuje - "Czarny Mercedes" Janusza Majewskiego z Marią Dębską i Arturem Żmijewskim w rolach głównych. Aktorka promuje go wraz z resztą ekipy, a w sobotę wieczorem przekonamy się, czy film zdobędzie którąś z nagród. Tymczasem w "Gali" Bohosiewicz opowiada nie tylko o swoich rolach, ale także o dzieciństwie, rodzicach i rodzeństwu, swoich dzieciach, swoich marzeniach, jak również o hejcie, jakiego kilkakrotnie doświadczyła:

Kiedy zdawałam do szkoły teatralnej, aktor był elitą i nikt nie podchodził do niego w innej sytuacji niż poproszenie o autograf na wcześniej przygotowanej specjalnie fotografii. Teraz co chwilę ktoś cię „tyka”. No cóż... tak to się zmieniło. Ja do tego „tykania” już przywykłam i w większości sytuacji to „tykanie” jest wyrazem sympatii - mówi Sonia. - Doświadczyłam jednak kilka razy hejtu i zaskakujące jest to, jak bardzo w internecie ludzie potrafią być okrutni. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się
regulacja prawna, która ukróci te domowe internetowe korridy.

Poniżej przeczytasz więcej fragmentów wywiadu z aktorką, jaki ukaże się w "Gali" już w poniedziałek, 23 września.

My, dziewczynki, byłyśmy uczone skromności, niewywyższania się i nienadawania zbytniej rangi naszym osiągnięciom. To mężczyźni odnosili sukcesy, nam co najwyżej się „udawało”. Dziewczyny, gdy słyszymy komplementy, podnosimy wysoko głowy i mówimy: „dziękuję”!

Kiedyś, gdy byłam pytana, o czym marzę, odpowiadałam, że o dzieciach. Nigdy nie stawiałam na pierwszym miejscu kariery. Gdybym miała wybierać: pięć Oskarów i żadnych dzieci albo dzieci, ale żadnej kariery, wybrałabym macierzyństwo.