Skąd konflikty w święta?

Zadanie takiego pytania i udzielenie sobie samemu na nie odpowiedzi to połowa sukcesu. Aby uniknąć przykrej sytuacji trzeba wpierw znać jej przyczyny. Nad powodami świątecznych, mniej lub bardziej poważnych kłótni warto zastanowić się co najmniej kilka tygodni przed spotkaniem przy wspólnym stole. Trudno bowiem podać uniwersalne sposoby na rodzinną zgodę, gdyż konflikty w gronach rodzinnych mają bardzo różne podłoże i czasami naprawdę złym rozwiązaniem jest przyznanie, że prawda leży po środku. Jeśli w twojej rodzinie są poważne zaszłości, musisz się dobrze zastanowić, czy potrafisz na czas świąt zakopać topór wojenny i czy spodziewasz się, że druga strona też to zrobi? Najlepiej byłoby w takiej sytuacji zawrzeć wcześniej swoiste porozumienie. Możesz wyjaśnić, że zależy ci na tym, aby nie psuć atmosfery innym domownikom.

Bywa jednak tak, że konflikty powodowane są wyłącznie sytuacją: gospodarze się denerwują, czy spotkanie dobrze wypadnie, szczególnie jeśli Boże Narodzenie to jedyna okazja w roku do zebrania rodziny w pełnym gronie. Goście, jeśli przyjechali z daleka, mogą być zmęczeni. Gdy dochodzi do takich spięć, najczęściej wystarczy podkreślić radość z tego, że mimo różnych przeszkód znów, jak co roku, lub przeciwnie – po dłuższej przerwie – udało wam się spotkać.

Wspólne przygotowania

Przestrzenią do rozładowania ewentualnych napięć mogą być wspólne przygotowania. Niekoniecznie muszą odbywać się wyłącznie w mieszkaniu, w którym spędzicie święta. W celu przygotowania różnych potraw możecie spotykać się u poszczególnych domowników. Takie spotkania mają tę zaletę, że pozwalają pobyć ze sobą, niezobowiązująco porozmawiać, trochę się do siebie znów przyzwyczaić – to ważne szczególnie w przypadkach rozproszonych, rzadko widujących się rodzin. Jeśli jednak są one niemożliwe i tak warto rozdzielić przygotowanie świątecznych potraw pomiędzy członków rodziny i konsultować je, chociażby telefonicznie. Wszyscy wówczas, gdy już dojdzie do spotkania, chcąc nie chcąc, będą czuli się współodpowiedzialni za dobrą atmosferę.

Sformułuj oczekiwania i ewentualne obawy

Zanim zasiądziecie do stołu w szerszym gronie, zbierz swoich domowników i wspólnie nazwijcie to, co czego się obawiacie, co was w takich rodzinnych zjazdach irytuje, a co sprawia radość. Zastanówcie się, co we wcześniejszych latach było powodem konfliktów i co możecie zrobić tym razem, aby uniknąć przykrych sytuacji. Nie obiecujcie sobie nawzajem nagłej przemiany swoich postaw, skupcie się raczej na prostych sposobach utrzymania co najmniej poprawnej atmosfery, może to być np.: nieporuszanie wątków politycznych, nierozmawianie o byłych partnerach, finansach, schorzeniach i innych drażliwych lub przykrych dla kogoś tematach. Warto skupić się na tym co miłe i istotne w święta.

Powstrzymaj cięty język

Zdarza się, że biesiadujący przy wspólnym stole, szukają tylko okazji, jak sobie nawzajem dopiec. Tutaj rada jest prosta: nie daj się sprowokować. O ile to możliwe, spróbuj przykre komentarze, jeśli dotyczą ciebie, puścić mimo uszu. Jeśli kierowane są zaś pod adresem innych domowników, warto rozmowę skierować na inny tor. Dla wielu może brzmieć to zbyt koncyliacyjnie, jednak prawda jest taka, że rodzinne spędy to nie miejsce na rozwiązywanie konfliktów. Te, po pierwsze, najczęściej nie dotyczą wszystkich członków rodziny, ponadto zawsze wymagają chwili uwagi i cierpliwości, możliwości wysłuchania drugiej strony, a to w świątecznym rozgardiaszu jest po prostu niemożliwe.

Ciesz się wspólnie świąteczną atmosferą

Rada ta brzmi banalnie, ale naprawdę działa. Jeśli na rodzinne spotkanie pojedziemy źle nastawieni i przekonani, że znów wszyscy się pokłócą, sami takie zachowania będziemy prowokować. Nawet, jeśli co roku doświadczaliśmy przykrych sytuacji w rodzinnym gronie, tym razem z całą świadomością weźmy na siebie współodpowiedzialność za dobrą atmosferę. Jeśli my sami nie lubimy świąt, pomyślmy, że dla naszych dzieci jest to zawsze ogromna frajda i choćby z tego powodu, warto przez kilka godzin przekonać się do celebracji spotkania w gronie bliskich. Takich przypadków jest zresztą chyba niewiele, wydaje się bowiem, że nikt w święta nie chce być sam i naprawdę każdy marzy wtedy o rodzinnym cieple. W tym roku zatem doceńmy to, że mamy z kim usiąść przy wigilijnym stole i że nasze miejsce też nie jest puste.

Opracował Piotr Durski, portal Dajemyrade.pl