Policja szczelnie otoczyła kościół Świętego Marcina w Brentwood. Wszystko po to, by nikt nie zakłócił uroczystości. Przybyli na miejsce fani i paparazzi nie próbowali jednak sforsować bramy świątyni. Wielbiciele Sylvestra Stallone’a przynieśli transparenty ze zdjęciami aktora i jego zmarłego niedawno syna Sage’a, a reporterzy spokojnie dokumentowali przygotowania do pogrzebu. „Wszystkim udzielił się smutny nastrój. Kiedy aktor zobaczył grupkę ludzi z kondolencjami wypisanymi na wielkich planszach, z trudem powstrzymywał łzy. Ale podziękował im za obecność” – donosił portal TMZ.

Kilka dni wcześniej do mediów tra fiło oświadczenie napisane przez Stallone’a. „Będziemy czuć tę bolesną stratę do końca życia. Sage był moim pierwszym dzieckiem, centrum mojego wszechświata. Dlatego błagam, byśmy wszyscy uszanowali pamięć o nim” – apelował. Ten fragment sugerował, że aktor ma już dość publicznych spekulacji na temat śmierci jego 36-letniego syna. Nieo ficjalnie jednak wiadomo, że wynajął prywatnego detektywa Scotta Rossa, który pracował przy sprawie o pobicie Rihanny przez Chrisa Browna czy tej sprzed lat dotyczącej molestowania dzieci przez Michaela Jacksona. „Ross jest przyjacielem ich rodziny. Sly wierzy, że tylko on jest w stanie stwierdzić, co tak naprawdę było przyczyną zgonu” – pisał dalej TMZ.

Kolejne hipotezy

Ciało Sage’a znalazła pokojówka. Przyjechała do jego apartamentu po telefonie od zaniepokojonej matki młodego Stallone’a Sashy Czack. „Nie miałam z nim kontaktu przez kilkanaście godzin. Zwykle oddzwaniał do mnie. Dlatego pomyślałam, że coś może być nie tak” – tłumaczyła pierwsza żona Sylvestra. Chwilę po tym, jak na miejscu zjawiła się policja, portale internetowe podały tragiczną wiadomość. „Sage Stallone został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Nie wiadomo, jaka była przyczyna śmierci, ale policja nie wyklucza, że przedawkował leki i alkohol” – donosił portal Just Jared. Niektórzy reporterzy twierdzili też, że syn aktora mógł być uzależniony od narkotyków. „W apartamencie policja znalazła woreczki wypełnione białym proszkiem” – sugerowali inni informatorzy. Śledczy brali także pod uwagę samobójstwo 36-latka.

Szybko jednak okazało się, że sprawa nie jest tak jednoznaczna. Najpierw znajomy Sage’a Robert Rhine stwierdził, że Stallone od kilku miesięcy „był na czymś”. „Umówiliśmy się, że w swoim domu zrobi sesję zdjęciową do mojego magazynu »Girls and Corpses«. Najpierw przez prawie godzinę stałem przed drzwiami. Kiedy w końcu wpuścił mnie do środka, nie mogłem nawiązać z nim kontaktu. Wziął aparat i próbował pracować, ale nawet nie zdjął osłony z obiektywu. W pokojach panował niewyobrażalny bałagan. I wszędzie walały się jakieś opakowania po tabletkach” – opowiadał Rhine.

W odpowiedzi na te zarzuty głos zabrał prawnik Sage’a i jego bliski przyjaciel George Braunstein. W rozmowie z TMZ.com stwierdził, że to niemożliwe, by Stallone odebrał sobie życie. „Był pełen energii. Planował ślub ze swoją wieloletnią narzeczoną. Nie miał żadnych problemów. Poza tym nie przypominam sobie, by Sage kiedykolwiek pił alkohol. Butelki, o których donosiła prasa, były po jego ulubionej oranżadzie” – tłumaczył. Również Sasha Czack broniła syna. „Nigdy nie miał problemów z narkotykami. Boję się, że przedawkował środki przeciwbólowe. Dwa tygodnie wcześniej był u dentysty i kazał sobie wyrwać kilka zębów. Mówiłam mu, że to nieodpowiedzialne, ale się uparł. Widocznie ból był tak silny, że musiał brać leki” – zdradzała.

Niedawno policja wysnuła jeszcze jedną hipotezę. Według śledczych Sage mógł handlować środkami przeciwbólowymi dostępnymi tylko na receptę. To wyjaśniałoby olbrzymią liczbę pustych opakowań po hydrokodonie w domu Stallone’a. Według przecieków ze śledztwa mógł on wprowadzić w obieg ponad 30 tysięcy tabletek zawierających ten składnik. „Tajemniczy biały proszek w saszetkach też najprawdopodobniej miał w składzie hydrokodon” – spekulował portal TMZ.

Trudne relacje rodzinne

Po śmierci Sage’a przyjaciele rodziny wręcz wychwalają relacje Sylvestra z synem. Jednak po „prze filtrowaniu” tych informacji okazało się, że nie było wcale tak idealnie. „Sage był wpatrzony w ojca jak w obrazek. Miał nawet jego plakat nad łóżkiem. Niestety, Sylvester nie utrzymywał z nim częstych kontaktów. Oczywiście spotykali się od czasu do czasu, ale na co dzień żyli jak obce sobie osoby” – opowiadał mediom znajomy zmarłego.

Sage praktycznie od urodzenia musiał zabiegać o względy słynnego taty. Sylvester, zajęty robieniem kariery, nie poświęcał się rodzinie. W 1990 roku zagrał razem z synem w piątej części „Rocky’ego” i wtedy nastąpił pierwszy przełom w ich relacjach. „Mieliśmy wspólną scenę, w której musiałem wykrzyczeć ojcu, że się mną nie zajmuje. Nie przygotowywałem się do niej. Po prostu pozwoliłem, by te oskarżenia wypłynęły ze mnie. Patrzyłem mu w oczy i krzyczałem. A on płakał. I to były prawdziwe łzy” – Sage wspominał sześć lat później w wywiadzie dla magazynu „Who”. Kolejny kryzys miał miejsce zaraz po 25. urodzinach młodego Stallone’a. Wtedy Sylvester zaczął unikać syna. Wciąż nie wiadomo dlaczego. „Sage wpadł w depresję, z której już tak naprawdę się nie wyleczył. Myślał, że to przez niego coś jest nie tak” – zdradzali jego znajomi.

 

Niecałe dwa tygodnie przed śmiercią Sage’a wybuchł jeszcze jeden rodzinny skandal. Siostrzeniec aktora opublikował w swoim pro filu na Facebooku ostrą wiadomość do Sylvestra i jego trzeciej żony Jennifer Flavin. „Co on takiego złego zrobił? Obraził cię, bo chciał ci złożyć życzenia urodzinowe? Któreś z was mogło odebrać telefon od Sage’a. Albo oddzwonić do niego. Wiem, że macie to gdzieś, ale może jak napiszę o tym publicznie, to się w końcu przejmiecie swoim beznadziejnym zachowaniem. Rzygać mi się chce, jak na was patrzę” – pisał. Edd Filiti był oburzony faktem, że Sly nie chciał rozmawiać z synem w dniu swoich 66. urodzin. Czy to właśnie ta sytuacja sprawiła, że Sage ostatecznie przegrał walkę z depresją? Tego się już pewnie nie dowiemy. Jego nieliczni znajomi podkreślają, że mimo rodzinnych kłopotów młody Stallone miał po co żyć. Ponoć pracował nad kolejną produkcją filmową, którą zamierzał wyreżyserować. I wciąż wierzył, że tak jak za dawnych lat będzie mógł znowu zagrać w filmie razem z ojcem.