Jarosław Bieniuk trafił w kwietniu do aresztu w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Zawiadomienie o przestępstwie złożyła 28-letnia kobieta, która twierdzi, że sportowiec w okrutny sposób ją zgwałcił. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie i przesłuchała Bieniuka w charakterze podejrzanego. Ostatecznie piłkarz opuścił areszt za poręczeniem majątkowym. Zostały mu postawione dwa zarzuty z art. 58 ustęp 1 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zagrożone karą 3 lat pozbawienia wolności. Chodzi dokładnie o zarzut nieodpłatnego udzielenia narkotyków dwóm osobom. Jarosław Bieniuk zaprzecza doniesieniom ofiary, jakoby miał dopuścić się gwałtu i twierdzi, że cała sprawa została zaaranżowana wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. 

Oświadczenie rzekomej ofiary Jarosława Bieniuka, Sylwii Sz.

Głos w sprawie zabrała oskarżająca Bieniuka kobieta, niejaka Sylwia Sz. Do tej pory 28-latka nie wypowiadała się w mediach, ale w poniedziałkowym wydaniu programu "Uwaga", reporter TVN odczytał jej oświadczenie, w którym twierdzi, że padła ofiarą społecznego ostracyzmu.

"To, co działo się przez ostatnie dwa tygodnie ma znamiona linczu. Nikt nie zainteresował się tym, co się naprawdę wydarzyło i co się stało, a wszyscy skupili się na kłamliwych, obraźliwych oskarżeniach, które miały tylko na celu odwrócenie uwagi od prawdy. Zostałam z tym kompletnie sama. Odwrócili się ode mnie wszyscy, a moi przyjaciele byli bezpardonowo atakowani tylko po to, abym nie mogła liczyć na ich wsparcie."

Rzekoma ofiara Bieniuka wyznała również, że boi się wyjść z domu, a czas spędza samotnie płacząc w mieszkaniu:

"Od dwóch tygodni siedzę sama w domu, płacząc, bojąc się wyjść nawet do sklepu. Czasami mam wrażenie, że musiałaby się stać jeszcze większa tragedia, żebyście uwierzyli, co naprawdę się tamtej nocy wydarzyło" - brzmiało oświadczenie Sylwii Sz.

Sprawa Jarosława Bieniuka nadal jest w toku. O nowych faktach będziemy Was informowali na bieżąco.