Przez wiele lat niezbyt szczęśliwe tłumaczenie tytułu filmu „Die Hard” było tematem żartów. Rzeczywiście, o ile atak terrorystów na nowoczesny wieżowiec fikcyjnej korporacji Nakatomi (zdjęcia kręcono w biurowcu należącym do Universal Studios w Los Angeles) mógł się kojarzyć ze szklaną pułapką, o tyle kolejne części filmu nie miały ze szkłem nic wspólnego. Dopiero piąty film z tej serii znów może zasłużyć sobie na ten tytuł, bo rzeczywiście rozbitych szyb jest w nim całkiem sporo. 58-letni Bruce Willis udowadnia, że jest jak wino – im starszy, tym lepszy. I wciąż jest czołową hollywoodzką gwiazdą filmów akcji. „Miałem świadomość tego, na co się porywam – śmieje się reżyser John Moore. – To jest »Szklana pułapka«, film o twardzielach i dla twardzieli. Czysta adrenalina dla ludzi, którzy słysząc o tym, że kręcę kolejną część z Bruce’em Willisem, krzywili się: jak to możliwe, by ten facet wpadał w kłopoty już piąty raz? Poprzeczkę musiałem sobie zawiesić bardzo wysoko. Inaczej by mnie rozerwali na kawałki”.

John McClane ma swoją żelazną zasadę: zawsze pojawia się w nie-właściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Oczywiście patrząc na to z punktu widzenia jego przeciwników. Tym razem po raz pierwszy „najtwardszy nowojorski gliniarz” jedzie na gościnne występy do Moskwy. Od początku nie mamy żadnej wątpliwości, że uśmiechnięty i miły starszy pan będzie w Rosji siał zamęt i zniszczenie. Zwłaszcza że jedzie tam w konkretnym celu: by wydostać z więzienia swojego syna (gra go Jai Courtney – Varro z serialu „Spartakus: Krew i piach”).

„O skali przedsięwzięcia niech świadczy to, że same sceny pościgów samochodowych kręciliśmy 78 dni – mówi reżyser. – A efekty specjalne, zapewniam, przewyższają wszystko to, co widzieliśmy w poprzednich czterech filmach razem wziętych”.

Nie zawiodą się też fani, którzy kolekcjonują tzw. mcclanizmy, czyli pełne czarnego humoru słynne bon moty z całej serii „Szklanych pułapek”. Najlepsze teksty podobno powstają spontanicznie na planie, gdy podczas kolejnego dubla Bruce Willis zaczyna improwizować. W piątej „Szklanej pułapce” fani sycą się męską wymianą myśli pomiędzy McClane’em juniorem a seniorem. Patrząc niebezpieczeństwu w oczy, młody McClane zauważa filozoficznie: „To pewna śmierć”, na co Bruce Willis z kamienną twarzą dopowiada: „Tak jak kuchnia twojej matki”.

Choć akcja filmu dzieje się w Moskwie, a przeciwnicy McClane’a to miejscowi mafiosi, kryzys finansowy sprawił, że zdjęcia powstawały głównie poza rosyjską stolicą, która należy do najdroższych miast świata. Moskiewskie klimaty bez trudu znaleziono na ulicach Budapesztu i w stolicy Serbii - Belgradzie. Zatrudniono za to plejadę rosyjskich aktorów, m.in. Julię Snigir, piękną dwudziestolatkę, mistrzynię szachową urodzoną na Uralu, która zapowiada się na wielką gwiazdę i już planuje kolejne filmy, tym razem w Hollywood. Bruce Willis, choć wywiadów ostatnio unika, zwierzył się, że „piątka” będzie jego ostatnim filmem z serii o „Szklanej pułapce”. Na swojego następcę wybrał Jaia Courtneya. Chociaż jeden z największych gwiazdorów kina sensacyjne-go już parę razy zapowiadał koniec kariery, to zawsze potem wracał w wielkim stylu, by dokopać wrogom Ameryki. Bo jak wiadomo, sprawę wolności i demokracji na świecie twardziel z Hollywood zawsze traktuje osobiście.

W pułapce serii

Mało który film w historii kina zdobył tylu zagorzałych fanów, a odtwórcy głównej roli – Bruce’owi Willisowi ofiarował nieśmiertelną sławę i powiększył jego konto o 100 mln dolarów. Od 1988 roku, gdy 33-letni gwiazdor pojawił się w pierwszej „Szklanej pułapce”, już na zawsze nowojorski gliniarz John McClane ma jego twarz. Na szczęście Willis godnie się starzeje, jego męska uroda dobrze znosi upływ czasu, a kreacje aktorskie nabierają charakteru. Tak jakby bezkompromisowy McClane stapiał się z Bruce’em Willisem w jedną postać.