Beata Tadla przyznaje, że taneczne show Polsatu było dla niej „długą i wyboistą drogą”. Tym cięższą do przejścia, że – jak ostatni zadeklarowała – po pierwszym odcinku show nosiła się z zamiarem zrezygnowania z dalszego udziału w programie:

„To była długa i wyboista droga. Po raz pierwszy brałam udział w konkursie, choć jestem zupełnie pozbawiona genu rywalizacji. Wszystko zaczęło się emocjonalną burzą i zmianami w moim życiu, dalej była przygoda, spotkanie z tym, co było dla mnie tak odmienne od mojej codzienności - tańcem. Były kryzysy i momenty kiedy dopadały mnie wątpliwości, były też małe zwycięstwa kiedy mimo słabości fizycznej dawałam radę. Wiele musiałam w tym programie wypracować żmudnym, codziennym wysiłkiem na treningach i cieszyłam się z każdego postępu. Jak już dotarłam do połowy to cieszyłam się, że mogę odpaść, wstydu nie będzie. Finał jest dla mnie nagrodą i wielką radością za ten cały wysiłek!” – zdradza dziennikarka.

Dla Beaty Tadli i Janka Klimenta to będzie wyjątkowy finał. Dlaczego? A choćby dlatego, że zatańczy do utworu jednej z najbardziej topowych polskich wokalistek. Której?

„Chyba po raz pierwszy w historii finałów „Tańca z Gwiazdami” zatańczymy taniec współczesny. Pomoże nam w tym Margaret swoją piosenką o niespełnionej miłości, będzie więc wiele emocji i walki w tańcu!” – opowiada Beata Tadla.

Czy jej choreografia do piosenki Margaret faktycznie spodoba się widzom Polsatu bardziej niż to, co przygotuję Kasia Dziurska i Tomasz Barański? O tym przekonamy się już jutro!

HOT NEWS: BEATA TADLA chciała odejść z „Tańca z Gwiazdami”! „Chciałam zrezygnować po pierwszym tańcu w programie!”

Finał „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” już w piątek 11 maja o 20.00. Chcecie, żeby wygrała właśnie Beata Tadla