Odejściu Tomasza Lis towarzyszył nie mniejszy szum medialny, co przyjściu Jacka Kurskiego do Telewizji Polskiej. W obu przypadkach górę wzięły emocje. Lis odchodząc z TVP nie krył swoje rozczarowania wynikami tegorocznych wyborów parlamentarnych. 

Dziennikarz niejednokrotnie z przymróżeniem oka traktował swojego nowego szefa. Na Twitterze ironicznie zwracał się do niego po imieniu, z zapytaniem "czy w poniedziałek mam ten program czy nie"? 

 

Jacek Kurski w wywiadzie udzielonemu Faktowi, zarzucił Lisowi wypisywanie obraźliwych treści w internecie na temat władz telewizji. 

Wypisywał na Twitterze obraźliwe rzeczy pod adresem władz telewizji, choć w kontrakcie miał zakaz jakichkolwiek publicznych wypowiedzi. A do tego łamał parytety, zapraszał do programu prawie wyłącznie przedstawicieli antypisowskiej opcji. Gdybym go wyrzucił, mógłby się nadymać i robić z siebie ofiarę PiS.

Kurski uważa, że gorszą karą dla Lis jest fakt, że wyrzucił go poprzedni prezes TVP-Janusz Daszczyński. Który uznał, że program "nie spełnia reguł Telewizji Publicznej". 

A tak będzie żył z piętnem człowieka, którego wyrzuciła Platforma Obywatelska. To nominat PO, Janusz Daszczyński uznał, że program Lisa nie spełnia reguł Telewizji publicznej. To dla Lisa najgorsza kara.

 

 

»PRZECZYTAJ TAKŻE: TOMASZ LIS Ma poważne problemy ze zdrowiem!