Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś szalonego?

Cały czas coś robię (śmiech). Często żartuję, że na pewno mam artystyczne ADHD! Ale jeśli chodzi o konkret, to na pewno do szaleństwa można zaliczyć stworzenie mojego kanału na YouTube. Zaczęło się od zupełnie spontanicznej zabawy. Ponad rok temu nagrałam z chłopakami z Abstrachuje.TV skecz „Czego nie mówią kobiety”, który stał się internetowym hitem i ma ponad 5 milionów odsłon. Parę dni po nagraniach, kiedy myłam w łazience zęby i zobaczyłam pastę na ustach, przypomniała mi się moja szeroko komentowana, charakterystyczna, zielona szminka, w której wystąpiłam na jednej z imprez.

Pamiętam, Twoje zdjęcie było wtedy dosłownie wszędzie!

No właśnie. A ja postanowiłam pośmiać się ze swojej wpadki i nakręciłam filmik w klimacie retro, inspirowany starym niemym kinem. Wymyśliłam sobie formułę: „Zrób to sam, czyli z czego i jak zrobić zielone usta à la Ada Fijał”. A na koniec zacytowałam perełki z komentarzy internautów, niektóre były naprawdę doskonałe. Wrzuciłam film na swojego Facebooka i okazało się, że się spodobał.

Potem zaczęłaś kręcić gagi o innych.

Tak, na pierwszy ogień poszła Asia Horodyńska, potem Tomek Jacyków, Jessica Mercedes. Znam ich, wiem, że mają do siebie dystans, nie obrażą się, zresztą oni sami zachęcali mnie, by nakręcić o nich filmy. I za każdym razem coraz więcej osób to oglądało. Mnie też podobało się kręcenie, więc postanowiłam robić tego więcej. Chcę tylko zaznaczyć, że nie śmieję się z ludzi, ale raczej z ich awatarów w sieci, wykreowanego przez współczesne media wizerunku

Moim ulubionym filmikiem jest ten o Magdalenie Ogórek.

Dzięki. A wiesz, że nakręciłam go tylko raz, bez żadnych poprawek? Następny, mam nadzieję, też Ci się spodoba, po naszej rozmowie pokażę Ci jego fragment.

Od dziecka miałaś tyle energii?

Na pewno od zawsze miałam w sobie jakiś rodzaj artystycznego szaleństwa. Jako pierwsi zauważyli to moi dziadkowie. Spędzałam z nimi sporo czasu, a oni żyli w bliskości ze sztuką. Dziadek pisał wiersze, dużo czytał, a babcia interesowała się filmem i muzyką. Była prawdziwą przedwojenną damą. To ona nauczyła mnie, że ważne jest, jak wyglądamy, jak mówimy, czym się interesujemy. Pamiętam, że dziadkowie śpiewali piękne przedwojenne przeboje. A ja uczyłam się od nich, nasiąkałam tym. Moja mama też chodziła do szkoły muzycznej, grała na fortepianie i skrzypcach. Potem porzuciła tę drogę i została stomatologiem. 
I może stąd wziął się we mnie jakiś dualizm. Z jednej strony był artystyczny świat dziadków, z drugiej – racjonalizm rodziców. I one zawsze we mnie walczyły.

Babcia i dziadek zauważyli, że masz zdolności aktorskie?

Nigdy o tym nie mówili wprost, a ja nie mogę ich o to spytać, bo oboje już nie żyją. Ale pamiętam, że ich mottem było: spełniaj swoje marzenia, a wtedy będziesz szczęśliwa. Do sceny ciągnęło mnie od podstawówki. Na klasowych akademiach śpiewałam „Józek, nie daruję ci tej nocy” (śmiech) albo recytowałam buntownicze wiersze. Jeden nawet pamiętam: „Ja, głos, nic więcej, wielkiego teatrum. Przeciw zamkniętym oczom, cierpkim ustom…”. Grałam na fortepianie, tańczyłam w zespole dziecięcym. Rodzice na początku mnie wspierali, ale pewnie myśleli, że mi to minie, że to chwilowa pasja.


Pełen wywiad z Adą Fijał znajdziesz w nowej "Gali", dostępnej od poniedziałku, 14 marca!