Anna Samusionek piękną kobietą jest, i basta. Długie, zgrabne nogi, seksowny biust i smukła szyja to jej znaki rozpoznawcze. Na tle swoich koleżanek po fachu aktorka od lat wyróżnia się niekwestionowaną urodą. Swe wdzięki eksponuje często i chętnie.

To chyba najwytrwalsza bywalczyni stołecznych „kotletów”, na które przychodzi podobno nawet wtedy, kiedy nie ma zaproszenia. Pokaz mody, premiera nowej marki obuwniczej, makaronu, jogurtu, kremu czy gala kosmetyczek – Anna nie odmawia. Pozuje z gracją.

 

Po raz pierwszy zobaczyłem ją w „Kole fortuny”, gdzie jako świeżo upieczona absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie z wdziękiem odsłaniała literki kolejnych haseł i w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, na szczęście, nie całowała zwycięzców. Nie wiem, czy teraz pracuje, ale nadal często bywa. Aniu, jutro też będzie dzień. Życzę Ci, abyś dostała dużo nowych ról. Sugeruję też drobny detoks od ścianek. Żeby któregoś dnia nie dojść... do ściany.