Ostatni rok był dla niej bardzo udany. Dotarła do dziesiątego odcinka „Tańca z gwiazdami”, w parze z uwielbianym przez widzów Rafałem Maserakiem. Zagrała w serialu „Wataha”, wysoko ocenianej rodukcji HBO. Jej rola, ukochanej głównego bohatera, która prawie ginie w pierwszym odcinku, została rozbudowana – tak Julia Pogrebińska zachwyciła producentów. Ostatnio zagrała w „Pitbull. Nowe porządki” – drugiej części jednego z najbardziej lubianych polskich filmów sensacyjnych. Na dodatek – kobietę Bogusława Lindy. 

„Patryk Vega jest bardzo odważnym reżyserem – mówi aktorka z lekkim wschodnim zaśpiewem. – Dobrze wie, czego chce, a przy tym słucha aktorów”. Wymyśliła, że wystąpi z prostymi włosami i będzie mówiła też po czeczeńsku, aby dodać granej przez siebie postaci, żonie czeczeńskiego szefa mafii, autentyzmu. Przez te proste włosy trudno ją rozpoznać, ale przykuwa od razu uwagę swoją wyjątkową urodą. „Wiedziałam, że wyprostowanie włosów sprawi, że moje rysy staną się ostrzejsze, i będzie to zgodne z charakterem bohaterki. Im bardziej zmienia się własny wizerunek, tym więcej nowych, zaskakujących rzeczy można w sobie odkryć”, opowiada.

 

 

Zdjęcia do „Pitbulla” powstawały w zeszłym roku w sierpniu, panowały akurat rekordowe upały. Julia grająca Czeczenkę Aminat biegała po planie zdjęciowym w sukni ślubnej. „Pot się ze mnie lał”, wspomina. Zapytana, czy filmowy partner Bogusław Linda jej nie onieśmielał, po namyśle odpowiedziała: „Nawet się nad tym nie zastanawiałam”. Kiedy jeszcze mieszkała w Kazachstanie, wielokrotnie miała okazję oglądać polskie filmy, na przeglądach w kinach oraz w telewizji. Pierwszy raz zobaczyła Lindę w filmie „Przypadek” w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Była wtedy jeszcze w podstawówce. Przyjmując zaproszenie do udziału w „Pitbullu”, wiedziała więc, że jest on legendą polskiego kina. „Przez filmy z jego udziałem, jakie obejrzałam, utożsamiałam go z niedostępnym macho. Tymczasem zadziwił mnie bezpośredniością i łagodnością. Czułam, że grane przez nas postacie w »Pitbullu« dobrze do siebie pasowały. Była między nimi chemia”. 

Julia dorastała w domu, w którym o zawodzie artysty nie mówiło się dobrze. Uważano go za zbyt ryzykowny, zależny od kaprysów innych i od zmiennego losu. Ojciec Julii, Ukrainiec, był pilotem radzieckiego Aeroflotu. Mama, o polskich korzeniach,  jednak niemówiąca po polsku, była pianistką, która fortepian musiała zamienić na maszynę do szycia, by rodzina mogła  godnie żyć. Julia jako dziecko biegała po polach truskawek i sadach, które zaczynały się tuż za granicami miasta Ałma Ata, i marzyła, że w przyszłości zostanie stewardesą. 

 

Pierwszy raz przyjechała do Polski, gdy miała 14 lat, na kolonie letnie w Elblągu  zorganizowane przez Związek Polaków w Kazachstanie. Podróż pociągiem trwała aż sześć dni! Rok później pojechała do Krakowa – do szkoły letniej. I choć w domu używano wyłącznie rosyjskiego, dobrze mówiła już po polsku. Wiedziała też, że chce studiować w Polsce. Mając 17 lat, dostała się na zarządzanie kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zamieszkała w internacie z obcojęzycznymi studentami i ciągle przenosiła się na inny kierunek, zanim wreszcie zaczęła robić to, co naprawdę ją pasjonowało. W krakoskiej Akademii Teatralnej, gdzie podjęła studia, spotkała wielu legendarnych aktorów, których jeszcze jako młodziutka dziewczyna w Kazachstanie oglądała w filmach. Największym autorytetem stał się dla niej Krzysztof Globisz. 

Na trzecim roku studiów otrzymała propozycję zagrania w filmie Jana Kidawy-Błońskiego „W ukryciu”. To była duża rola. Julia wcieliła się w postać Ester, Żydówki będącej w lesbijskiej relacji z ukrywającą ją Polką – partnerowała jej Magdalena Boczarska. Film miał świetne recenzje, a Julia swoją kreacją zwróciła na siebie uwagę.

W zeszłym roku wzięła udział w „Tańcu z gwiazdami” na antenie Polsatu. „Dzięki temu oświadczeniu zrozumiałam, że naprawdę wszystko można wytrzymać. Nauczyłam się też, że nadchodzi taki moment, kiedy trzeba odpuścić stres, skoncentrować się na samym zadaniu”. A co odkryła dzięki postaci Aminat, Czeczenki, która jest kolejno żoną dwóch brutalnych szefów zwalczających się mafii w filmie „Pitbull”? „By pokazać swoją siłę, wcale nie trzeba używać wielu słów, czasem wystarczy mały gest”. Julia gra kobietę uwięzioną w świecie patriarchalnym, ale przy tym mającą mocny charakter. Czy to świat, który aktorka zna z Kazachstanu? „U nas było trochę łatwiej niż w Czeczenii – opowiada. – W Kazachstanie przenikają się rozmaite tradycje, środowisko jest zróżnicowane. Na przykład moja matka chrzestna była bardzo niezależną kobietą. Pracowała jako redaktorka w poczytnym tygodniku. To ona zabierała mnie do kina na festiwale filmu polskiego. Mając osiem lat, obejrzałam "Przesłuchanie!”. 

 

Jednak dopiero w Polsce Julia przekonała się, że kobiety mogą być naprawdę niezależne. I bardzo jej się to spodobało. „Kobieta zawsze ma wybór – mówi aktorka. – Może wybierać między poczuciem bezpieczeństwa a ochroną, jaką daje jej partner, lub szukać siły w sobie. Ja stawiam na to drugie”. 

Julii podoba się to, że Aminat z „Pitbulla” odnajduje w sobie tę siłę nawet w najtrudniejszej sytuacji. „Okazało się, że to jest także moja cecha. W ciągu ostatnich miesięcy miałam wiele okazji, aby się o tym przekonać”. Nie boi się takich wyzwań. Za kilka dni wyjeżdża do Amazonii, sama, wędrować po dżungli. „Z doświadczenia wiem, że dopiero kiedy jest naprawdę ciężko, pojawia się szansa, by poczuć wewnętrzną moc”.