Laura to osoba pełna optymizmu, wiary w siebie, jest otwarta i lubi dobrą kuchnię. Zgadza się?

W moim przypadku, całkowicie. Zwłaszcza wątek z kuchnią, bo ostatnio zaczęłam gotować. Mięso to jednak nie jest to co tygryski lubią najbardziej i postanowiłam skupić się na  własnej kuchni. Polecam kreatywność i  “Wiesz co jesz” bo jedzenie w znaczący sposób wpływa na Ciebie. Myślę, że to podstawa dobrego samopoczucia i dobrego życia.

No właśnie. Mówisz o dobrym samopoczuciu, a jeszcze niedawno można powiedzieć, że znalazłaś się na zakręcie. Zniknęłaś na dwa lata ze świata show-biznesu. Co się stało?

Tak jak wspomniałaś, miałam ciężki okres w swoim życiu. Chciałam coś zmienić  i wyruszyłam w podróż po świecie. I dzięki niej moje życie zmieniło się na lepsze. Po coś się wyrusza. Niektórzy nie znajdują tego czego potrzebują, ale mi się udało. A Biorąc jeszcze pod uwagę przygody, jakie mi się przytrafiły to na pewno.  Mój znajomy, Krzysztof Skonieczny, powiedział mi kiedyś ”Laurexx(tak mnie nazywa), Twoje przygody to dobry materiał na film”. Jego słowa zapadły mi w pamięć i spróbowałam je spisać. Biorę udział w konkursie wydawnictwa Wieży Babel gdzie w jury zasiada Krystyna Janda. Moja historia walczy o Nagrodę Alchemika.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z aktorstwem?

W czwartej klasie liceum, wyczytałam, ze są zajęcia z panem Arturem Barcisiem na drugim końcu Warszawy. Powiedziałam sobie tej burzliwej niedzieli, że przetransportuje się na Pragę, żeby zobaczyć i zmierzyć się z wyzwaniem, sprawdzić się. To był wiersz Szymborskiej. Gdy weszłam na scenę i powiedziałam swoje, pan Barciś odpowiedział – „No ale Ty chyba zdajesz do szkoły teatralnej co?” Podniósł mnie wtedy na duchu i podbudował, więc od razu krzyknęłam „oczywiście!”, choć jeszcze wtedy nie miałam pojęcia, że to zrobię. W końcu złożyłam papiery i dostałam się za pierwszym razem do Akademii Teatralnej.

Jak wyglądał Twój egzamin do szkoły teatralnej?

Myślałam, że jestem przygotowana, pełna wiary, że mi się uda. Adrenalina brała górę, zamiast siedzieć na korytarzu i czekać na swoją kolej biegałam po schodach w górę i w dół. Kiedy przyszła moja kolej zapomniałam tekstu i zamiast cytować „Szewców” Witkacego zaczęłam wszystko mówić swoimi słowami. Na szczęście ekspresja i przekaz się zachował i moja ówczesna pani dziekan Bożena Suchocka powiedziała : No Laura, następnym razem nie zapomnisz tekstu, prawda…? Zapomniałam. Na szczęście w odpowiednim momencie zaczęłam śpiewać piosenkę Sing Sing „ Czy ja nie jestem lepsza niż cała reszta pań cały babski wyż...” Komisja jednak dostrzegła promyk talentu i osobowości . Przyjęli mnie. Myślę, że udało mi się przetrwać te egzaminy z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie.

Kto Cię egzaminował?

Zacne grono aktorów. Maja Komorowska, Cezary Morawski, Teresa Budzisz - Krzyżanowska, Jan Englert, i mój kochany profesor Zbigniew Zapasiewicz.

Twoje przygody zaczęły się już w trakcie studiów. Na czwartym roku akademii teatralnej straciłaś słuch. Co się stało?

Przebiłam sobie bębenek w lewym uchu. Co więcej, nie było wiadomo czy słuch powróci, a jak wiadomo organy przystosowują się do tego słabszego . Przez pewien moment nie słyszałam. Ludzie do mnie mówili i ja mogłam się z nimi tylko porozumiewać czytając z ruchu warg. Parę miesięcy się to goiło. Miałam 23 lata i myślę, że determinacja uratowała mi słuch. Miałam dużo szczęścia. Parę osób podejrzewało, że sobie to wymyśliłam, rodziła się konkurencja, ale ja uważam, że w grupie jesteśmy silni (myślę, że to przez sport) i że każdy ma swoją historię. Trzeba się wspierać. Nie mówię, że trzeba się kochać, ale pozytywny puls w stronę kolegi nic nie boli. Na szczęście słuch wrócił.

Aktorstwo to nie wszystko. Grasz w serialach, dubbingujesz postaci, śpiewasz. Co jest teraz Twoim numerem jeden?

Mój zawód to aktorstwo i cieszę się, że go mam. Myślę, że to instynkt. Jeszcze nie miałam okazji zmierzyć się z rolami, które są mi pisane. Role charakterystyczne, silne. Role filmowe. Miałam okazję sprawdzić się w serialach, gdzie patrzono bardziej na aparycję niż na talent. Aktor ma szeroki wachlarz możliwości. Teraz w moim życiu uaktywniła się muzyka. My Polacy boimy się dźwięków. Mnie brak reakcji na nie bardzo zasmuca. Powinniśmy więcej śpiewać, nucić, słuchać siebie nawzajem, po to mamy głos. Może ja mówię z perspektywy człowieka, który przez moment był głuchy, dlatego jeszcze bardziej doceniam dźwięk. Ja uwielbiam śpiewać. Jeszcze niedawno nie wiedziałam, że tak bardzo. Muzyka stała się sensem mojego życia.

Uświadomiłaś sobie to w czasie podróży?

Tam nikt nie patrzył na mnie przez pryzmat gwiazdy. Byłam anonimowa. To muzyka często ratowała mi życie, nawet dając mi wsparcie finansowe. W jednym z 5-gwiazdkowych hoteli zatrudniono mnie jako wokalistkę, więc śpiewałam z widokiem na ocean. Najbardziej zszokowało mnie to, że ludzie, którzy mnie nie znali, śpiewali do mojej muzyki, brali instrumenty, jakie mieli pod ręką – gitarę, dzwonki, bongosy i wszyscy wraz ze mną muzykowali. Inny świat. Jest szerzej niż nam się wydaje, trzeba popatrzeć trochę za horyzont.

Twoje zdjęcia na jednym z portali społecznościowych były przerażające. Laura z blizna na pół twarzy, zestawiona ze świętymi obrazami. Prowokujesz Laura?

Jestem artystką i wyrażam się w różny sposób. Nasza sytuacja religijna w kraju jest trochę niepokojąca. My Polacy potrzebujemy wiary, a katolicka najbardziej szwankuje. Ja wierzę w buddyzm, ale jest coś takiego, że jednak u nas przydałoby się trochę reformacji. Nikt nie powiedział, że musisz patrzeć w krzyż, ale z drugiej strony nie bój się w niego spojrzeć, nie bój się spojrzeć w górę… Nasz kraj potrzebuje bodźców.  U nas jest problem, że ktoś wyciągnie w górę ręce i już jest popłoch. Dlatego to się objawiło tego typu zdjęciami, ale spokojnie nic mi nie jest i nie, nie jestem fanatyczką.

 

Co z nagraniem płyty? Po „Jak Oni Śpiewają” otrzymałaś kontrakt płytowy. Dlaczego nie wykorzystałaś tej szansy?

Miałam takie przeczucie, że płyta nie powinna się wtedy ukazać. Wygraną w programie JOŚ oprócz występów w Operze Leśnej, miała być płyta, składająca się z kilku utworów nagranych podczas JOŚ. To nawet nie była reaktywacja. Uważałam, że mogę zrobić to lepiej. Poza tym myślę, ze to nie taką płytę chciałabym skierować do odbiorcy. Stać mnie na więcej.

Twoja płyta, jeśli się ukaże, będzie w pełni autorskim projektem?

Interesuje mnie repertuar , który pokaże moją wrażliwość, moje możliwości. Każdy pisze takie teksty i chowa je do szuflady, ale fajnie byłoby mieć koło siebie kogoś kto Cię wspomoże w tych tekstach. Umówmy się, są ludzie którzy się tym zajmują profesjonalnie. Ja jestem dobra w graniu i śpiewaniu, nawet w pływaniu, ale teksty do spółki.

Jakie są Twoje muzyczne inspiracje?

Z polskich wokalistów Natalia Przybysz. Ma swój styl, osobowość i wrażliwość. Dziś jest dużo powieleń na naszym rynku. Katarzyna Nosowska i Edyta Bartosiewicz są nie do podrobienia.  Łukasz Mróz też wbił się w jakąś lukę, swoimi tekstami daje nadzieję, kopa. Zaczynał od „Miliona monet”, a dziś podrywa tłumy tekstem „Bo jak nie my to kto”? To jak pokierowała swoim życiem Chylińska – niesamowite.

Jaka będzie Twoja płyta?

Jeszcze parę lat temu powiedziałabym hip-hop. Gdy Robert M wydał ze mną kawałek: „W sieci” mieszkałam wtedy w Berlinie, zadzwonił do mnie Pono (Rafał Poniedzielski) powiedział: Laura Wyjechałaś z Polski jak Jordan – jesteśmy trzeci tydzień na pierwszym miejscu, mamy 10 baniek na youtubie. To wynikło też z przyjaźni i zrozumienia twórczego. Może to właśnie z Robertem uda mi się coś zrobić… U nas nie ma żadnych kobiet w świecie hip-hopu, ale teraz na ten moment Laura byłaby skłonna do muzyki na żywo i trochę elektro. Bardo mi się podoba Kolektyw Rudimental. Są świetni, zgrani. Roisin Murphy. Mieszanka Roisin Murphy z Natalią Przybysz + Laura Samojłowicz.

5 lat temu marzyłaś o teatrze. Twoje marzenie się spełniło?

Miałam wcześniej epizody teatralne, robiłam zastępstwa. Da mnie najlepszym teatrem jest jednak Polonia, Krystyna Janda jest dla mnie człowiekiem fenomenalnym, jeśli chodzi o jej dokonania teatralne i to, co robi dla polskiej sceny. Siła jest kobietą.

Laura nauczycielką?

To Roma Gąsiorowska zaprosiła mnie do współpracy. Tak zaczęła się moja przygoda z AktorStudio. Świetna grupa nauczycielska, ciekawe zajęcia. Marieta Żukowska, Ola Popławska to tylko część kadry. Roma jest niesamowita. Zajęcia odbywają się na Pradze. Od października mamy nowy nabór, także zapraszam. Życie pisze swoje scenariusze i trzeba podejmować wyzwania.

Aktorka,  wokalistka. Pora na musical?

Miałam dwa lata, żeby to przemyśleć. Biorąc pod uwagę jak rozwinęły się moje zdolności teatralne i muzyczne, mogłabym spróbować, czemu nie.

Za chwilę zobaczymy Cię w nowym serialu. Zdradź, co to będzie?

Pani Nina Terentiew zaproponowała mi nową postać w „Pierwszej Miłości”. To będzie nieduża rola, ale liczę, że z charakterem. Teraz są przerwy w produkcjach, czekam na potwierdzenie i ruszamy od września.

Z kim chciałabyś kiedyś zagrać?

Jest parę takich osób. Marcin Dorociński, wybitny aktor. Partnerować mu na planie to byłby zaszczyt. Bardzo cenię Janusza Chabiora – świetny człowiek i artysta. Łukasz Simlat, Marcin Bosak, Antek Królikowski. To są nazwiska, które mnie interesują.

Wymieniłaś samych mężczyzn.

Masz rację! Kobiety też powinny się trzymać razem. Cudownie byłoby się spotkać na deskach teatru z Krystyną Jandą. Bardzo cenię Annę Próchniak,  Kingę Preis – aktorka totalna, ma wszystko w tym niesamowitą inteligencję. Agata Kulesza jest moim wzorem.

A co byłoby dla Ciebie aktorskim wyzwaniem?

Zagranie Amy Whinehouse.

 

Jesteście podobne?

Nigdy bym tak o sobie nie pomyślała. Mam parę tatuaży, ale czy to jest podobieństwo? 

Najbardziej zwariowany pomysł na tatuaż?

Planowałam wytatuować sobie pod prawym okiem mały symbol. Już wsiadałam na skuter, już byłam umówiona. To było w Azji. Nagle rozpętała się wielka burza, ulice w pełni zalane, skuter nie chciał ruszyć. Potraktowałam to jako znak. Tatuażu nie zrobiłam. Na szczęście.

Eksperymentujesz z włosami. Na niebiesko, na blond, byłaś kiedyś także łysa. Skąd u Ciebie taka odwaga?

Szczerze mówiąc nie rozumiem tego pytania. Włosy są teraz dość mainstreamowe i nie róbmy z tego powodu afery. Teraz jestem blondynką i myślę, że tak zostanie. Nastała jasność.

Co dalej Lauro?

Realizujemy projekt teatralny. Barbara Kurdej-Szatan, Michał Ziembicki, Mikołaj Roznerski, Laura Samojłowicz. Premiera w październiku. Właśnie realizuję kolejny projekt teatralny, tym razem z Tomaszem Gawronem. Barbarą Kurdej- Szatan, Mikołajem Roznerskim, Łukaszem Ziembickim. Będzie to teatr objazdowy pt. “Ich czworo” o swingersach.

Masz 30 lat, a „Kobieta nie może przez życie iść całkiem sama”…?

A kto powiedział, że idę…