To było trzy lata temu. Miała objawy jak przy grypie, położyła się do łóżka. Nie odbierała telefonu, więc jej matka poprosiła policjantów, by sprawdzili, co się dzieje. Znaleźli Lauren nieprzytomną, z gorączką 41 stopni i zawałem serca. W szpitalu nikt nie był w stanie postawić diagnozy. W końcu specjalista od infekcji zapytał: „Czy ona może ma tampon?”. Ten lekarz uratował jej życie, była już w stanie agonalnym. Okazało się, że doszło do TSS – wstrząsu toksycznego. To rzadkie przypadki, ale się zdarzają, były już ofiary śmiertelne. Tampon blokuje przepływ krwi. Jeśli przez uszkodzoną śluzówkę przenikną bakterie gronkowca złocistego, infekcja szybko roznosi się po całym organizmie. Tak było u Lauren. Wstrząs toksyczny wywołał gangrenę w prawej nodze. „Gdy się obudziłam, miałam wielki, spuchnięty brzuch i wszędzie podłączone rurki. Kilka dni później usłyszałam, jak lekarze mówią: mamy 24-letnią dziewczynę, której pilnie trzeba amputować prawą nogę na wysokości kolana. Dotarło do mnie, że to ja”, wspomina. Infekcja atakowała już lewą stopę, lekarze również ją chcieli ją amputować. Lauren się nie zgodziła, choć to zmniejszało szanse na wyzdrowienie. „Po powrocie do domu myślałam o samobójstwie.

 

Tygodniami leżałam w łóżku, byłam zupełnie bezradna, nie mogłam sama iść do toalety. Czułam obciętą nogę, często usiłowałam normalnie wstać i po chwili leżałam na podłodze”, wspomina. Dopiero teraz, po trzech latach, może o tym wszystkim opowiadać: „Potrzebowałam czasu, żeby zrozumieć, że jednak jestem coś warta”. Pozywa do sądu firmę Kotex produkującą tampony, których używała. Firma oświadczyła, że „nie będzie komentowała toczącego się sporu”. Lauren uważa, że na opakowaniu powinna być informacja o ryzyku zakażenia oraz zalecenie, żeby zmieniać tampony jak najczęściej. Zwłaszcza że produkuje się je ze sztucznych włókien, które są bardzo chłonne, przez co tworzą się idealne warunki do rozwoju bakterii. „Na pudełkach papierosów widnieją ostrzeżenia. Masz świadomość, że mogą cię zabić, palisz na własną odpowiedzialność. Gdybym wiedziała o TSS, nigdy nie użyłabym tamponu. Przeszłam przez piekło, a teraz chcę, żeby wszystkie kobiety były poinformowane o zagrożeniu”, mówi. Dzięki swojej przyjaciółce, fotografce Jennifer Rovero, 27-letnia Lauren powoli oswaja się z niepełnosprawnością. Dopiero niedawno dojrzała do pokazania swoich zdjęć z protezą. Postanowiła wrócić do zawodu modelki. Mówi, że jedyne, czego nie może znieść, to widoku uśmiechniętych dziewczyn w reklamach tamponów.