Valentina Sampaio urodziła się jako chłopiec, na północy Brazylii. Od kiedy pamięta, zawsze czuła się dziewczynką, bawiła się z koleżankami lalkami. Miała 8 lat, gdy mama zabrała ją do psychologa, który stwierdził transpłciowość. Tata, rybak, zaakceptował wszystko bez zastrzeżeń. „Miałam szczęście. W naszym miasteczku wszyscy się znali i szanowali, nikt mnie nie wyśmiewał. Dostałam ogromne wsparcie od tamtej społeczności oraz moich rodziców”, wspomina. W wieku 12 lat po raz pierwszy usłyszała imię Valentina, bardzo jej się spodobało. Poprosiła, by tak do niej mówić, również w szkole. Mama, nauczycielka, porozmawiała z kolegami z pracy, nikt nie widział problemu. Podobnie jak uczniowie. „Wszyscy od zawsze pamiętali mnie z długimi włosami, w sukienkach, nie musieli więc jakoś specjalnie się przyzwyczajać do nowej sytuacji. W okresie dojrzewania miałam wysoki poziom żeńskich hormonów, rósł mi nawet biust”, opowiada.

Została modelką, chodziła na pokazach w Brazylii. Przyznaje, że na początku zetknęła się z nietolerancją. Jedna z marek nie zaakceptowała jej do swojej reklamy, gdy dowiedziała się, że Valentina jest trans. „Czułam się tak źle, że chciałam zmienić zawód. Ale doszłam do wniosku, że kocham tę pracę, więc nie będę się poddawała”, mówi.

W 2016 roku wzięła udział w kampanii dla L’Oréal z okazji Dnia Kobiet. Stwierdziła wtedy: „Piękno to coś więcej niż ciało, ono pochodzi z duszy. Dzień Kobiet jest ważny, nie dlatego, że dostajemy kwiaty. My, kobiety, nie potrzebujemy kwiatów. Chcemy szacunku”. Rok później jako pierwsza modelka trans pojawiła się na okładce francuskiej edycji „Vogue’a”. Redaktor naczelna pisma napisała: „Valentina ma 170 cm wzrostu, idealne wymiary. Niczym się nie różni od innych gwiazd wybiegów. Dzień, w którym taka dziewczyna wystąpi na okładce i nikt już nie zaznaczy we wstępniaku, że jest transpłciowa, będzie oznaczał, że batalia została wygrana”.

Niedawno Sampaio dołączyła do modelek Victoria’s Secret, wystąpiła w ich reklamie. To przełomowe wydarzenie, bo ta marka bielizny zatrudnia wyłącznie dziewczyny o najpiękniejszych ciałach. Każda modelka marzy, by dołączyć go grona jej „aniołków”, jak są nazywane. Coroczne pokazy Victoria’s Secret są wielkim show, od 18 lat były transmitowane w telewizji. Teraz sytuacja się skomplikowała. Pod koniec ubiegłego roku dyrektor marketingu marki powiedział w wywiadzie: „Pytają nas, dlaczego nie pokazujemy dziewczyn o rozmiarach 50 czy 60? I czy nie myślimy o współpracy z modelkami transpłciowymi? Odpowiadam: nie. Nie sądzę, żebyśmy się na to zdecydowali, bo nasze pokazy są fantazją, marzeniem”. Wybuchła awantura, dyrektor został zwolniony, a marka jakby na przekór jego słowom zatrudniła Valentinę. Nie wiadomo, czy w tym roku pokaz się odbędzie, firma oświadczyła, że chce przemyśleć jego koncepcję. Valentina ma jednak powody do radości. Już fakt, że podpisała kontrakt z Victoria’s Secret, oznacza postęp.

Jestem dumna, że reprezentuję społeczność LGBT. To ważne, bo świat mody wyznacza trendy i może wreszcie będzie normalnie, zacznie się o nas mówić bez uprzedzeń. Transpłciowość nie jest żadną wadą ani wymysłem, po prostu się przydarza. Chciałabym wszystkim takim osobom powiedzieć, żeby nie traciły poczucia swojej wartości i nie zrażały się niepowodzeniami. Będziemy razem walczyć o lepszy świat. Nigdy nie rezygnujcie z marzeń”, apeluje.

Nietypowa historia 22-letniej Valentiny przyciąga uwagę, dziewczyna wystąpiła na okładkach wielu prestiżowych magazynów. Studiuje architekturę, pracuje dla znanych domów mody i teraz chciałaby tylko jednego: żeby nie podkreślano na każdym kroku, że jest trans, a mówiono o niej po prostu jako o modelce, która osiąga sukcesy.

Artykuł pierwotnie ukazał się w magazynie "Gala" nr 19 (660).

SPRAWDŹ TEŻ: Ricky Martin, Elton John i inni ojcowie geje. Jak wychowują swoje dzieci?